środa, 29 grudnia 2010

Hodowla i chów ślimaków w pomieszczeniu i na użytkach zielonych

Hodowla i chów ślimaków w pomieszczeniu i na użytkach zielonych


Autorem artykułu jest Grzegorz Skalmowski




Zapotrzebowanie na hodowlanego ślimaka jadalnego jest tak duże, że wystarczy miejsca dla jeszcze wielu nowych hodowców. Trzeba tylko unikać ludzi niewiarygodnych (pseudo nauczycieli), którzy z hodowlą towarową i praktyką nie mają nic wspólnego!


Hodowlą może zająć się każdy, kto jest właścicielem chociaż kawałka ziemi (wielkość planowanej hodowli zależy od posiadanej powierzchni), budynku gospodarczego do reprodukcji i ma wolny czas, który poświęci hodowli.


Należy też liczyć się z utrudnieniami wynikającymi z położenia naszego gospodarstwa (czy wokół są lasy albo pola uprawne) i potraktować przyszłe straty w hodowli jako coś nieuniknionego.


Każdy, kto poważnie myśli o hodowli towarowej ślimaka i zarabianiu na niej pieniędzy, musi odpowiednio przygotować się do każdej fazy cyklu hodowlanego, posiadać odpowiednie wyposażenie i WIEDZĘ.


Aby technologia chowu i hodowli była opłacalna, powinna spełniać kilka warunków:


1. Musi być ekonomiczna.


Należy wybierać materiały atrakcyjne cenowo, pamiętając przy tym o zwyczajach i upodobaniach ślimaków. Jako wyposażenie i materiał do budowy zagród polowych można wykorzystać np. odpady z tartaku, a cały osprzęt powinien być jak najbardziej efektywny.


2. Jak najmniej pracochłonna i czasochłonna.


3. Łatwa do wykonania we własnym zakresie.


4. Infrastruktura ma być prosta i wzorowo działać, jej wygląd jest bez większego znaczenia.


Technologii hodowli ślimaka jest wiele, co związane jest głównie z warunkami klimatycznymi. Często okazuje się, że po wprowadzeniu drobnych zmian, które dostosują daną technologię do warunków panujących – w naszym wypadku – w Polsce, można je z powodzeniem stosować. Wiele osób rezygnuje z odjętego już wyzwania, jakim jest chów ślimaków, a wszystko to w wyniku niepowodzenia, które jest konsekwencją tego, że nigdzie nie można znaleźć naprawdę dokładnych informacji dotyczących szczegółów hodowli, a te właśnie decydują o powodzeniu przedsięwzięcia. Przeważnie hodowcy zazdrośnie strzegą swoich doświadczeń i nic w tym dziwnego, przecież nabyli je kosztem wielu niepowodzeń, nakładów finansowych, cierpliwości i czasu.


Żywienie


Ślimaki odżywiają się wieloma gatunkami roślin uprawnych. Zjadają rzepak ozimy, pszenicę ozimą i inne zboża, warzywa, kwiaty, ziemniaki, słoneczniki, marchew, pietruszkę, sałatę, kapustę, buraka i fasolę, rośliny zielarskie.


Najchętniej żerują na młodych liściach i kiełkujących nasionach. Jednak 95% przyrostu masy zawdzięczamy paszom treściwym. Dlatego pokarm zielony w postaci roślin wysiewanych w parkach stanowi jedynie uzupełnienie właściwego tuczu, a podstawowym zadaniem roślin jest utrzymywanie wilgoci i zacienienie parku. Odpowiednim, łatwym w zastosowaniu pokarmem dla hodowanego przez nas ślimaka są mieszanki treściwe, pełnoporcjowe, z podziałem na wiek ślimaków, będących źródłem energii, białka witamin i minerałów. Paszę taką, zmieloną na mąkę, kupimy w wytwórni pasz.


Walory żywieniowe ślimaka są niezaprzeczalne. Jest to przede wszystkim duża zawartość białka, magnezu, wapnia, miedzi, cynku i jodu w mięsie. Ślimak jest nie tylko poszukiwanym artykułem spożywczym, produkuje także ogromną ilość śluzu, w skład którego wchodzą kwas glikolowy, kolagen, witaminy, naturalne antybiotyki, elastyna i alantoina. Taka mieszanka naturalnych składników jest doskonałym lekarstwem na choroby skórne.


Produkowane na bazie śluzu ślimaka kremy pomagają z powodzeniem zwalczać i leczyć blizny, rozstępy, trądzik, plamy starcze, wszelkie przebarwienia, brodawki, grzybicę, opryszczki, ukąszenia przez insekty, inne podrażnienia skóry.


Na bazie składników ze śluzu ślimaka produkowane są również lekarstwa na astmę i tuberkulozę.



Hodowla ślimaków -www.snailsgarden.com



Gatunki hodowane w Polsce:


1. Helix Aspersa Maxima (Gros-Gris – duży szary)


Pochodzi z Afryki Północnej, od polskiego winniczka różni się znacznie


krótszym cyklem hodowlanym. Podlega całkowitej ochronie gatunkowej.


Średnica muszli wynosi 30-45 mm,


ciężar 15-40 g,


dojrzałość płciową osiąga w ciągu 5-7 miesięcy,


nieśność jaj 120-180 sztuk.


2. Helix Aspersa Muller (Petit-Gris – mały szary)


Pochodzi z Europy Zachodniej, podlega całkowitej ochronie gatunkowej.


Obrót wyłącznie z ferm hodowlanych.


Średnica muszli 25-30 mm,


ciężar 6-15 g,


dojrzałość płciowa 5-6 miesięcy,


nieśność jaj 80-120 sztuk.


Zbierany:


3. Helix Pomatia (winniczek)


Występuje w umiarkowanej strefie Europy środkowej i Azji, podlega częściowej


ochronie gatunkowej.


Średnica muszli do 50 mm,


ciężar do 50 g,


dojrzałość płciowa – 2-3 lata (w naturze),


nieśność jaj 40-80 sztuk.



Najważniejsze różnice między Helix Aspersa Muller i Helix


Aspersa Maxima



Helix Aspersa Muller


1. są mniejsze


2. dłuższa aklimatyzacja po wybudzeniu z hibernacji – ok. 30 dni


3. znoszone jaja są mniejsze i jest ich mniej


4. bardziej równomierny i szybszy wzrost


5. zbiory – mniejsza wielkość, dłużej trwają,


6. łatwiejsze suszenie i hibernacja


7. lepsza cena skupu


8. w przetwórstwie nie ma obróbki wstępnej.


Helix Aspersa Maxima


1. większe


2. szybciej znoszą jaja


3. jaja i kokony są większe i jest ich więcej


4. trudniej i dłużej przebiega suszenie i hibernacja


5. trudniejszy zbyt.


Winniczek (Helix Pomatia) zajmuje w handlu ważne miejsce, jednak jest najmniej opłacalny ekonomicznie. Pomimo całej posiadanej na jego temat wiedzy brak jest doświadczenia w opanowaniu kontrolowanego rozrodu w pomieszczeniach. Ponadto okres, w jakim osiąga dojrzałość płciową i odpowiednią wielkość, jest stosunkowo długi – minimum 3 lata. Jeśli dodamy do tego fakt, że składa niezbyt dużo jaj, które inkubują się długo, powyżej 30 dni – z pewnością dojdziemy do wniosku, że wyboru gatunku do hodowli należy dokonać spośród Helix Aspersa Maxima i Helix Aspersa Muller, kierując się zapotrzebowaniem, cenami i kierunkami zbytu. Rynek zbytu jest duży, ale dotyczy głównie zagranicy. Jednak duży popyt zagraniczny nie oznacza łatwości zbytu ślimaków przez naszych hodowców, gdyż do odbiorcy trzeba dotrzeć samodzielnie, wynegocjować najkorzystniejsze ceny zbytu po uprzednim przekonaniu odbiorcy co do jakości wyhodowanych ślimaków i wielkości dostaw. Jeśli nie mamy własnych kontaktów z odbiorcą zagranicznym, to pozostaje nam jedynie współpraca z hodowcą, który zaistniał już na rynku i zakupi od nas wyhodowanego ślimaka jako pośrednik.


Sposoby na rozpoczęcie hodowli ślimaków jadalnych:


−− zakupu ślimaków matecznych (reproduktorów)


−− zakupu jajeczek


−− zakupu „osesków” – małych ślimaczków 6-10-dniowych.


Przykładowa cena zakupu małych ślimaczków kształtuje się w granicach 3 grosze sztuka.



Do tej pory najwięcej hodowców koncentruje się na ślimaku Aspersa Maxima, jednak powstaje coraz więcej firm zagranicznych skupujących tylko Aspersa Muller.


Jest to gatunek najlepszej jakości, a ze względu na wysoką odporność utrzymuje wysoką cenę w skupie.


Najwyższą cenę, wykazującą tendencję wzrostową, można uzyskać za mrożone mięso ślimaka. Najwyższej jakości mięso ślimaka Helix zostało sprzedane za 10 dolarów po cenie hurtowej za kilogram.



W roku 2009 ceny hurtowe za granicą w miesiącach maj–czerwiec kształtowały się następująco:


Helix Aspersa (suchy):


– hurt 4-5 euro za 1 kg


– restauracje 9-12 euro za 1 kg



Pomieszczenie do reprodukcji


Jest niezbędne w hodowli systemem mieszanym. W budynku, w warunkach ściśle kontrolowanych, odbywa się reprodukcja i wstępny odchów młodych ślimaków. Budynek może, ale nie musi być nowy, równie dobrze można zaadaptować np. stare pomieszczenia gospodarcze. Oczywiście przy adaptacji konieczne jest zapewnienie odpowiednich przy hodowli parametrów – musimy przecież sztucznie stworzyć idealne warunki dla ślimaków. Nasz budynek będzie także przeznaczony do: magazynowania materiałów, paszy, suszenia ślimaków po zbiorach. Należy także wygospodarować w nim zimne miejsce, niezbędne do hibernacji ślimaków.


Budynek przeznaczony do chowu powinien mieć dobrą izolację cieplną, wewnętrzne ściany chroniące przed wilgocią oraz urządzenia wodnokanalizacyjne, grzewcze, chłodnicze i wentylacyjne. Ważne jest, by reprodukcja była oddzielona od inkubacji jaj. Wielkość pomieszczenia reprodukcyjnego jest dowolna, jednak od niej właśnie zależy, jak wielkie stado mateczne przeznaczymy do rozmnażania.


Przyjmuje się, że na 1000–1500 szt. stada podstawowego potrzebny jest jeden piętrowy regał do rozmnażania o długości 200 cm i szerokości 100 cm. Regał taki należy umieścić w pomieszczeniu na reprodukcję i analogicznie kilka w zależności od planowanej produkcji. Nie zapominamy też o wygodnych przejściach pomiędzy regałami – minimum 80 cm szerokości.



Hodowla w parkach


Parki hodowlane mogą być rozmieszczone w każdym regionie kraju. Podstawowym warunkiem jest lekko wapienna gleba, łatwo przepuszczająca wodę. Teren wybieramy płaski, najlepiej osłonięty od wiatru i zbytniego nasłonecznienia.


Wyrównanie terenu okaże się niezbędne, zwłaszcza po ulewnych deszczach. Wszelkie dołki i zagłębienia, szybko wypełnią się wodą, a nasze ślimaczki nie umieją pływać...


Chociaż ślimak nie jest zwierzęciem stadnym, nie wymaga ogromnych powierzchni do tuczu. Jednak zbytnie zagęszczenie spowoduje karłowacenie, a co za tym idzie – nieprzydatność do skupu i dalszej reprodukcji. W parku 20x10 m można z powodzeniem utuczyć od 1 do 1,5 tony ślimaka. Warunkiem jest odpowiednia ilość paśników, na tyle duża, aby ślimak nie musiał pokonywać zbyt dużych odległości w poszukiwaniu paszy.



Zapotrzebowanie na hodowlanego ślimaka jadalnego jest tak duże, że wystarczy miejsca dla jeszcze wielu nowych hodowców. Trzeba tylko unikać ludzi niewiarygodnych (pseudo nauczycieli), którzy z hodowlą towarową i praktyką nie mają nic wspólnego!



Przepisy kulinarne


O walorach ślimaczego mięsa pisałem już wcześniej. Niewiele osób jednak wie, że nie tylko mięso i śluz ślimaka znajdują swoje zastosowanie. Także jajeczka ślimaka afrykańskiego są poszukiwanym rarytasem. Wytwarza się z ich kawior ślimaczy. Aby wyprodukować 1 kg kawioru, potrzeba około 26 000 starannie wybranych jajeczek.


Tak przygotowane i wysortowane jajeczka poddawane są procesowi leżakowania w solance, a następnie pakowane są do przezroczystych 30-gramowych słoiczków lub puszek, zamkniętych próżniowo w temperaturze ±4oC. Taki sposób pakowania daje gwarancję bezpieczeństwa sanitarnego i pozwala na zachowanie aromatu kawioru. W efekcie 30 g ślimaczego kawioru kosztuje ok. 40 euro.


Ślimaki na czerwonym winie (4 osoby)


1,5 kg żywego ślimaka Helix Aspersa


1 cebula


2 ząbki czosnku


nać selera


2 szklanki czerwonego wina


2 plastry słoniny


przyprawy zapachowe


oliwa z pierwszego tłoczenia


sól, pieprz


Ślimaki oczyścić, gotować w dużej ilości wody przez 15 min. Wyciągnąć ze skorupki, usunąć worki trzewiowe, pokroić na kawałki. Smażyć na głębokiej patelni z cebulą, czosnkiem selerem i pokrojoną słoniną. Dorzucić ślimaki z pieprzem, solą, wlać wino, Dusić około 1 godz. na małym ogniu. Pod koniec dodać zioła zapachowe i trochę gorącej wody.


Ślimaki po napoleońsku (4 osoby)


24 szt. ślimaka


1 szklanka białego wina


1 kostka rosołowa


3 dkg słodkich migdałów


10 dkg grzybów


2 łyżki masła


3 łyżki sosu pomidorowego


sól, biały pieprz


Rozpuścić w wodzie kostkę rosołową, doprowadzić do wrzenia, dodać oczyszczone i obgotowane ślimaki (bez skorup) i gotować ok. 3 minut. Migdały sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki, oczyścić grzyby, pokroić w plastry, usmażyć na maśle, dodać migdały i posiekaną natkę pietruszki, przyprawić i wymieszać. Tak przygotowane grzyby ułożyć w naczyniu żaroodpornym, na nich rozłożyć odsączone z wywaru ślimaki, polać sosem pomidorowym. Zapiec przez kilka minut w dobrze nagrzanym piekarniku i podawać.



Grzegorz Skalmowski


Snails Garden


http://www.snailsgarden.com/


---

Snails Garden - hodowla ślimaków jadalnych



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 17 grudnia 2010

Hodowla ślimaków - mity i fakty

Hodowla ślimaków - mity i fakty


Autorem artykułu jest Jerzy Kapeliński




podstawowe informacje, ocena historii hodowli ślimaków, porady
Hodowla ślimaków – mity i fakty



W Polsce zaczęto hodować ślimaki w latach 70-ych. Ślimaki przywędrował do nas z ówczesnej Czechosłowacji, tam właśnie powstały pierwsze pseudo hodowle bazujące na ludzkiej naiwności i chęci szybkiego wzbogacenia się nielicznej grupy ludzi. Zaczęło się w byłym woj. rzeszowskim i w szybkim tempie przeniosło się na teren całego kraju. Dlaczego tak się stało – odpowiedź jest prosta: my, Słowianie lubimy wszelkiego rodzaju nowości, trędy….dodać do tego chęć szybkich, reklamowanych zysków i odpowiedź jest oczywista.W Polsce hodujemy 3 gatunki ślimaków: Helix aspersa Maxima (u nas znany jako ślimak afrykański – Gros Gris) , Helix aspersa aspersa (Petit Gris) oraz (naszym zdaniem) najbardziej opłacalny w sensie ekonomicznym, lecz najtrudniejszy w hodowli Helix Pomatia (winniczek). W przypadku ślimaka Helix aspersa Maxima należy uporządkować wiele spraw związanych z nieprawidłowością technologii, zweryfikować bezpodstawne i niczym nieuzasadnione wysokie ceny stad podstawowych , skończyć z amatorską produkcją pasz dla ślimaków – ci nieuczciwi „hodowcy”, których celem było i jest uszczęśliwianie innych i proponowanie im zakupu tzw. „reproduktorów” po 3 – 5 zł za sztukę ślimaka, paszę amatorskiego wyrobu będą musieli dostosować się do reguł rynku, skończyć z żerowaniem na ludzkiej naiwności albo w krótkim czasie zostaną wyeliminowani i wyparci z rynku przez hodowców nowego pokolenia, do których (mamy taką nadzieję) będzie można zaliczyć i Państwa.
Należy pamiętać, że tak jak znana jest już technologia hodowli ślimaka afrykańskiego, tak hodowla naszych rodzimych winniczków to jeszcze wielka przygoda, wiele znaków zapytania, na które dopiero sami hodowcy znajdą odpowiedź a swoje spostrzeżenia, doświadczenie, obserwacje wcielą w życie.
Prowadzone przez kilka lat badania przez Przedsiębiorstwo Doradztwa Rolniczego :AQUA-AGRO PROJECT” na kilkuhektarowej kwaterze w warunkach tylko częściowo kontrolowanych przyniosły znakomite rezultaty – kontrolowano wyłącznie zniosy i wylęg do 1-go miesiąca życia. Później ślimaki wędrowały do kwater parkowych. Po 5 latach selekcji, dokarmiania osiągnięto wydajność:
- w 1 roku : 1,4 kg/m2
- w 2 roku: wydajność w granicach od 1,9 do 2,9 z m2 parku, w zależności od zagrody (przez pojęcie zagrody należy przyjąć ogrodzoną kwaterę o wymiarach 20 x 55 m.
Porównując te wyniki z największą w Europie hodowlą w Chieti (Włochy), gdzie panują lepsze warunki klimatyczne – wynik jest lepszy od przewidywanych założeń.
Dlaczego do dnia dzisiejszego nie wdrażano na dużą skalę hodowli winniczków ? - oto odpowiedź:
Winniczki były pozyskiwane ze środowiska naturalnego i dopiero od kilkunastu lat ta rabunkowa gospodarka (nie tylko w Polsce) przyczyniła się do znacznego zmniejszenia populacji. Zaowocowało to znacznym wzrostem cen na rynkach francuskich i niemieckich i wprowadziło pewną nerwowość wśród właścicieli renomowanych restauracji francuskich , którzy wbrew kilku wiekowej tradycji nie są w stanie zapewnić w jadłospisach wyszukanych potraw z winniczków. Jednym słowem, obecnie zapanował dogodny klimat na podejmowanie działań hodowlanych: z uwagi na brak na rynku i w przetwórstwie winniczka , tym samym wzrasta równocześnie popyt na ślimaka afrykańskiego.
O winniczkach wspomina się już w starożytności (ślimak ten żerował na plantacjach winorośli - stąd jego nazwa), a pierwsze hodowle powstawały w ogrodach przyklasztornych francuskich. W Polsce mnisi również zajmowali się hodowlą winniczków, traktując mięso ślimaków jako alternatywę w diecie wielkopostnej.
Zebrane ślimaki przechowywano w drewnianych skrzyniach, żywiono aromatycznymi ziołami, mąką z dodatkiem wina, a wszystko to w celu uzyskania jak najlepszych walorów smakowych.
Dokładną historię hodowli ślimaków, pełną wiedzę z zakresu hodowli można zdobyć na kursach prowadzonych przez naukowców z ZRJ w Giżycku i pracowników naukowych AAP. Kursy z zakresu hodowli ślimaków są rozszerzone o tematykę możliwości przetwórstwa ślimaków, tego uproszczonego, działającego na rynku lokalnym.
Należy pamiętać, że przeczytanie nawet najlepiej napisanego poradnika hodowcy, rozmowa ze sprzedającym pseudo „stada zarodowe” nie świadczy o uzyskaniu pełnej wiedzy z zakresu technologii hodowli. Ślimak to organizm żywy, kierujący się własnym cyklem biologicznym. Bez poznania tych funkcji , biologii, zasad rozrodu i karmienia (nie wspomnę o przepisach sanitarno-weterynaryjnych) każda próba będzie skazana na niepowodzenie. Autor artykułu od blisko 20 lat zajmuje się badaniem ślimaków pod kątem produkcji wielkotowarowej - obserwując poczynania większości hodowców , którym zależy jedynie na sprzedaży ślimaków do dalszej hodowli większość tych działań ocenia negatywnie. Mistrz ciętego języka Stańczyk stwierdził, że najwięcej w Polsce mamy lekarzy! – twierdzę, że najwięcej mamy hodowców i „technologów” hodowli ślimaków . Zadaję pytanie:
jak długo i dokąd doprowadzi nas ta beztroska w podejmowaniu hodowli, o której większość ma tylko mgliste, połowiczne pojęcie ?.
Na ślimakach można zarobić, i to wcale nieźle – nie dajmy się jednak omamić się ogłoszeniom w stylu „sprzedam ślimaki reproduktory, nauczę, zapewnię zbyt itd…itd…”
To droga donikąd!!!
Podejmując hodowlę ślimaków należy pamiętać o jednej z podstawowych zasad działania współczesnego, dobrze zorganizowanego rynku producenta i konsumenta, a mianowicie o konieczności zrzeszania się hodowców, producentów w grupy producenckie, których zadaniem będzie prowadzenie negocjacji cenowych, hurtowy (a zarazem tańszy) zakup sprzętu i wyposażenia gospodarstw hodowlanych, środków do produkcji (głównie pasz) dla wszystkich członków grupy, podejmowanie działań związanych z eksportem i promocją - obecnie, dzięki pomocy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi powstają takie grupy i przyszli hodowcy mają możliwość przystąpienia do tej zwartej struktury hodowców ślimaków, działającej w ramach określonego statutu. Również ważną informacją jest fakt możliwości uzyskania środków pomocowych (kredyty, dotacje) w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, jak również skorzystania z dotacji w ramach funduszy strukturalnych.

Wstępne informacje:
- hodowla ślimaków

W Polsce, na dzień dzisiejszy podjęte działania hodowlane obejmują 3- gatunki ślimaków:
- ślimak afrykański (Helix aspersa Maxima)
- winniczek (Helix Pomatia)
- Petit Gris (Helix aspersa aspersa)
Obiekty do hodowli ślimaków:
Do hodowli ślimaków hodowca musi dysponować obiektem murowanym o powierzchni od 25m2 (wielkość pomieszczenia w zależności od planowanej wielkości hodowli - pomieszczenie to służy do reprodukcji ślimaków, odchowu młodzieży w pierwszym etapie rozwoju. Obiekt musi być wyposażony w bieżącą wodę, elektryczność, kanalizację, ogrzewanie, wentylację
Parki hodowlane:
Parki tzw. zewnętrzne to pomieszczenia dla ślimaków, w których odbywa się ich wzrost w warunkach pozwalających na ochronę przed drapieżnikami (ziemnymi lub powietrznymi) oraz zapobiegającymi ucieczce i rozproszeniu się ślimaków.
Parki dzielą się na 2 grupy: parki duże na wolnym powietrzu o powierzchni od 50 do l00m2, które mogą być grupowane w większe powierzchnie hodowlane (1000, 2000m2, a nawet więcej) oraz na parki mniejsze często zakładane w tunelach foliowych.
Stosowane są również parki okrywane siatką z tworzyw sztucznych o drobnym splocie tzw. moskitierą.
Gleba:
Najlepsza jest gleba zdrowa, lekko wapienna. Jeżeli naturalne środowisko, w którym planujemy założenie parków hodowlanych jest zbyt piaszczyste i kwaśne należy wzbogacić je w próchnicę oraz użyźnić wapniem naturalnym (uwaga na nawozy wapienne zawierające składniki zabójcze dla ślimaków). Jeżeli gleba jest mulista i gliniasta należy ją wzbogacić o piach rzeczny i wapń.
Woda
jako czynnik decydujący o hodowli:
Jakość wody jest czynnikiem decydującym w hodowli, szczególnie w okresie reprodukcji w pomieszczeniach. Najlepsza jest woda z własnych ujęć (studni). W przypadku wykorzystania do hodowli wody z wodociągów należy zainstalować filtry wytrącające chlor, który jest szkodliwy szczególnie dla małych ślimaków.
Wielkość produkcji:
W warunkach polskich przyjmuje się wielkość rzędu 2 – 3, 2 kg z l m2 parku
Pokarm ślimaków:
Odpowiednio zbilansowane pasze oraz pokarm naturalny: zioła, warzywa, owoce, rośliny uprawne.
Materiał obsadowy:
W drodze zakupu z istniejących, dobrze prowadzonych i nadzorowanych przez służby weterynaryjne gospodarstw. W przypadku Helix Pomatia pozyskiwanie ze środowiska naturalnego przy jednoczesnym przestrzeganiu obowiązujących przepisów prawnych . Jedną z form jest zakup małych ślimaczków – wymaga to jednak opanowania znajomości biologii i technologii. Ceny (średnie) za 1 kg. ślimaków
Helix Aspersa (afrykański) - do 2,5 Euro/1kg. Helix Pomatia (winniczek) – od 3,0 – 8,00 Euro/1kg.
Należy pamiętać, że ceny kształtuje rynek – w przypadku winniczka możliwy do osiągnięcia górny pułap cenowy to nawet 10 – 12 Euro/1 kg. Zależy to jednak od wielkości dużych, gwarantowanych dostaw (kontraktów handlowych). Nie ma możliwości negocjowania dobrych cen w przypadku indywidualnych negocjacji małego lub średniego hodowcy – tylko działanie w Grupach Producenckich jest świadectwem rzetelności i gwarancją dla odbiorcy , że kontrakt zostanie zrealizowany.

Autor: Jerzy Kapeliński
Przedsiębiorstwo Doradztwa Rolniczego
„AQUA-AGRO PROJECT”
http://www.aquaagroproject.pl

---

Jerzy Kapeliński
aqua-agro project



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

środa, 15 grudnia 2010

Znaczenie przechowalni i chłodni w magazynowaniu owoców i warzyw

Znaczenie przechowalni i chłodni w magazynowaniu owoców i warzyw


Autorem artykułu jest Stanisław Sośnicki




Aktualne prawa rynku niejednokrotnie wymuszają na rolniku przechowywanie wyprodukowanych przez siebie płodów rolnych. Jest na to kilka sposobów. Silosy, magazyny, przechowalnie lub chłodnie. Na jaki rodzaj przechowywania się zdecydować? Przed takim dylematem stoi wielu polskich producentów rolnych.
ktualne prawa rynku niejednokrotnie wymuszają na rolniku przechowywanie wyprodukowanych przez siebie płodów rolnych. Główny wpływ na taką sytuację ma gospodarka rynkowa w jakiej obecnie funkcjonuje rolnictwo oraz przemysł ogrodniczy. Małe i średnie gospodarstwa indywidualne rzadko znajdują stałych odbiorców na wyprodukowane przez siebie produkty, a rentowność i efektywność ekonomiczno-organizacyjna tych gospodarstw jest niekiedy niska. Do najważniejszych przyczyn takiego stanu rzeczy należy zaliczyć duże rozdrobnienie gospodarstw, niejednolitość produkcji, sezonowość sprzedaży produktów rolnych, brak reklamy swoich produktów oraz spory udział w rynku importu niektórych artykułów rolnych i ich przetworów po zaniżonych cenach. Jednym z elementów pozwalających na ograniczenie i zniwelowanie tej niekorzystnej sytuacji jest zrzeszenie się rolników w formalnoprawne lub nawet na początku nieformalne grupy producenckie. Umożliwia to min. negocjacje cen środków do produkcji i uzyskanie sporych upustów jak i możliwość płatności po zbiorach. Działalność w grupie producenckiej daje możliwość zakupu i użytkowanie specjalistycznych (często bardzo drogich) maszyn oraz baz magazynowych i przechowalni. W tego typu obiekty coraz częściej inwestują sadownicy i producenci warzyw. Jednak o przydatności budowanej przechowalni lub magazynu decyduje jego prawidłowe zaprojektowanie. Należy pamiętać, że już na etapie projektu warto zaplanować wszelkie szczegóły związane ze sposobem składowania produktów. Należy dokładnie zaplanować ilość przechowywanego surowca czyli ile warstw i rzędów skrzyniopalet chcemy zaparkować. Bardzo ważne są również odpowiednio zaprojektowane ciągi komunikacyjne którymi odbywać się będzie załadunek. Warto również pomyśleć o sortowni. W celu obniżenia kosztów związanych z nową inwestycją, możemy wykorzystać dostępne na rynku projektowym projekty gotowe przechowalni lub projekty chłodni. Odpowiednie warunki przechowywania są gwarancją jakości i klasy danego produktu oraz zmniejszenia ilości odpadu - produktów nie spełniających wymaganej jakości. Pamiętajmy, że produkt spełniający odpowiednie klasy jakości pozwala na uzyskanie odpowiednio dobrej ceny. Szczegółowe wymogi dotyczące składowania owoców i warzyw określone są w dyrektywach UE.

---

Serwis projektowy RB projekt.pl



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Projekt kurnika a typ hodowli.

Projekt kurnika a typ hodowli.


Autorem artykułu jest Bartosz Chmielewski




Projekt kurnika - znajomość podstawowych zasad pozwoli dostosować budynek do typu hodowli.
Osoby zainteresowane rozpoczęciem produkcji drobiarskiej dość często nie zdają sobie sprawy z faktu, iż brojlernia powinna wyglądać zupełnie inaczej niż kurnik dla stada rodzicielskiego, a chów klatkowy stawia przed projektem kurnika zupełnie inne wyzwania niż w przypadku hodowli ściółkowej. Dlatego też warto znać kilka podstawowych zasad, zanim zainwestujemy spore pieniądze w budynek, który nie będzie spełniał naszych oczekiwań.

Projekt kurnika powinien być przede wszystkim dostosowany do typu hodowli. Generalnie, jeśli chodzi o produkcje drobiarską mamy do czynienia z tuczem, produkcją jaj lub prowadzeniem stad rodzicielskich. Każdy z tych typów stawia przed budynkiem inne wymagania. I tak brojlernia, ze względu na gęstość obsady, musi być doskonale wentylowana, a krótki cykl, który każdorazowo powinien zakończyć się dokładną dezynfekcją budynku, wymusza stosowanie określonych typów poideł i karmideł, które łatwo zdemontować lub też unieść na czas czyszczenia. Także podłoga i ściany powinny być zaprojektowane tak, by przedsiębiorca zdążył wykonać wszystkie czynności związane z zakończeniem cyklu w mniej więcej 2 tygodnie, włączając w to ewentualne “zagazowanie” kurnika. Z kolei przy produkcji jaj niezbędne jest dodatkowe pomieszczenie na magazyn jaj, przydaje się też odosobniony szpitalik, gdzie poranione lub lekko chore nioski mogą spokojnie dojść do siebie, nie narażone na ataki pozostałych kur. Projekt kurnika przeznaczonego do chowu klatkowego powinien z kolei uwzględniać nie tylko wyśrubowane normy unijne dotyczące choćby rozmieszczenia klatek, lecz także większą powierzchnię przeznaczoną na magazyn sprzętu.

Projekt kurnika to nie tylko określony metraż czy wysokość. Tak samo ważne są materiały użyte do jego budowy. Stara zasada mówi, że “kurnik musi oddychać” i faktem jest, że hodowcy, którzy zainwestowali w tak popularne w latach osiemdziesiątych, czechosłowackie “stalowe puszki”, nie raz żałowali swej decyzji. Mimo ciągłego inwestowania w coraz to lepsze systemy wentylacyjne, uzyskanie korzystnego dla ptaków mikroklimatu jest w tego typu budynkach praktycznie niemożliwe, a woda lejąca się po ścianach w zimie to norma. Dodatkowo bardzo często zanik wentylacji mechanicznej, czy to spowodowany awarią, czy też brakiem prądu, bez podjęcia natychmiastowych działań kończył się tragicznie, gdyż kury ginęły ze względu na zbyt wysoki poziom dwutlenku węgla. Dlatego też nowoczesne kurniki budowane są coraz częściej z cegły wapienno-piaskowej, ocieplanej styropianem, a zamiast dachu z blachy falistej, który latem zmieniał budynek w fińską łaźnię, stosuje się dość często płytę falistą włóknisto-cementową. Mimo użycia tego typu materiałów dodatkowa wentylacja jest konieczna i to zarówno ta mechaniczna jak i grawitacyjna, co warto uwzględnić wybierając projekt kurnika. Nie można też zapominać, że wszystkie projekty budynków inwentarskich, w tym kurników, muszą spełniać określone normy unijne, jeśli chodzi o zapewnienie dobrostanu przebywającym w nich zwierzętom.

Średnia “żywotność” tego typu budynków to przynajmniej kilkanaście lat, więc wybierając projekt kurnika powinniśmy uwzględnić ewentualne zwiększenie produkcji. Nowoczesne projekty budynków inwentarskich najczęściej uwzględniają możliwość wydłużenia lub skrócenia budynku do przewidzianej obsady, jednak późniejsze dobudowanie kilkunastu metrów hali jest nie tylko uciążliwe ze względów formalnych, lecz także kosztowne. Dlatego też warto wybrać projekt kurnika, który zapewni nam pewien margines na ewentualne zwiększenie produkcji, a sam budynek zlokalizować na działce tak, by było możliwe ewentualne dobudowanie kolejnej hali.

Przykładowe projekty kurników można znaleźć na http://www.portalrolniczy.pl.

---

Bartosz Chmielewski
Redaktor serwisów: Buduj Dom Pasywny, Materiały Budowlane oraz Artykuły do przedruku



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Projekt owczarni a opłacalność produkcji.

Projekt owczarni a opłacalność produkcji.


Autorem artykułu jest Bartosz Chmielewski




Obecnie, gdy chów owiec w Polsce przechodzi głębokie przemiany, trudno jest wybrać odpowiedni projekt owczarni, który nie tylko będzie spełniał wymogi unijne, będące warunkiem przyznania dotacji, lecz także zapewni nam opłacalność produkcji. Mimo tego, że od kilku lat trwają u nas różnorodne programy odbudowy owczych stad, pogłowie owiec utrzymuje się na bardzo niskim poziomie około 300 000 sztuk, a niewielki wzrost ilości maciorek, dający szansę na to, że ten dział produkcji rolnej jeszcze nie zanika, jest tylko niewielkim pocieszeniem.
Osoby, które zdecydują się w najbliższym czasie na zainwestowanie w projekt owczarni i rozpoczęcie hodowli owiec, czy to stada towarowego, czy też hodowlanego, powinny zdawać sobie sprawę, że nie zarobią na tym kokosów, dlatego też muszą dokładnie zaplanować sobie całe przedsięwzięcie, by uniknąć ewentualnych kłopotów i zagwarantować sobie opłacalność produkcji. Najbardziej opłacalna jest produkcja jagniąt rzeźnych na eksport, lecz pod warunkiem, że będziemy mogli korzystać z dotacji, będących czymś w rodzaju koła ratunkowego w wypadku spadku cen skupu oraz że wielkość produkcji dostosujemy do możliwości własnej siły roboczej. Jeśli ktoś nie chce, by jego projekt owczarni wyglądał tak jak projekty chlewni dla tuczników, gdzie chodzi głównie o uzyskanie odpowiedniej wagi w jak najkrótszym czasie, a warunki bytowania zwierząt, choć zgodne z normami, są dalekie od idealnych, może spróbować swych sił w chowie ekologicznym.

Pierwszym krokiem od którego zależy prawidłowy projekt owczarni jest ustalenie, jaki typ produkcji nas interesuje. Inaczej powinna wyglądać tuczarnia (choć daleko jej do tego poziomu wymagań, który reprezentują choćby projekty chlewni), a inaczej owczarnia uniwersalna. Bez względu jednak na to, jaki typ stada będziemy prowadzić, musimy pamiętać, że produkcja owiec spada w Polsce z roku na rok a jej opłacalność w niektórych regionach jest co najmniej dyskusyjna. Dlatego też nasz projekt powinien być elastyczny, a jeśli dopiero zaczynamy chów owiec, lepiej zacząć od mniejszego budynku niż zainwestować w kombinat i później patrzeć, jak przynosi on straty. Trzeba jednak pamiętać, że w zależności od typu hodowli czy wieku owiec, zwierzętom należy zapewnić odpowiednią ilość miejsca. I tak projekt owczarni uniwersalnej powinien zakładać powierzchnię przynajmniej 1,2-1,8m kwadratowego na każdą matkę z jagniętami; wychowalnia dla młodzieży - 0,7-1,0m kwadratowego na maciorkę i 1,2-1,8m kwadratowego na tucznika; tuczarnia 0,4-0,5m kwadratowego na jagnię, a porodówka 1,0-1,2m kwadratowego na matkę.

Kolejna sprawa to mikroklimat owczarni. W/g norm unijnych stężenie dwutlenku węgla nie powinno przekraczać 3 000 ppm i siarkowodoru do 5 ppm a koncentracja amoniaku nie powinna przekraczać 20 ppm, tak więc przy standardowym zagęszczeniu stada projekt owczarni musi uwzględniać dodatkową wentylację. Na szczęście o wiele mniejsze problemy są z temperaturą, która w przypadku utrzymania samic z jagniętami do 3 miesiąca życia powinna wynosić, co najmniej 6°C, co jest warunkiem dość łatwym do spełnienia przy praktycznie minimalnych nakładach na ogrzewanie. Wybierając projekt owczarni należy też pamiętać, że stosunek okien do podłogi powinien wynosić, co najmniej 1:20, by zapewnić zwierzętom odpowiednią ilość dziennego światła. Zapewnienie dobrostanu zwierząt jest jednym z podstawowych warunków uzyskania dopłat, dlatego też powyższych norm naprawdę warto przestrzegać.

Przykładowe projekty owczarni można znaleźć na http://www.portalrolniczy.pl.

---

Bartosz Chmielewski
Redaktor serwisów: Buduj Dom Pasywny, Materiały Budowlane oraz Artykuły do przedruku



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Projekty budynków gospodarczych - kilka słów o lokalizacji.

Projekty budynków gospodarczych - kilka słów o lokalizacji.


Autorem artykułu jest Bartosz Chmielewski




Dawno temu minęły czasy, gdy projekty budynków gospodarczych powstawały na przysłowiowym kolanie. Wysokie kary za samowole budowlane oraz konieczność stosowania się do przepisów prawa budowlanego powodują, iż projekty stodół, obór czy garaży są obecnie dziełem wyspecjalizowanych w tym typie budownictwa architektów. Jednak sam projekt to nie wszystko, jego lokalizacja też ma spore znaczenie.
Projekty budynków gospodarczych muszą spełniać określone normy budowlane, zarówno jeśli chodzi o dobór materiałów, wykonanie czy lokalizację. Dwa pierwsze czynniki zależne są najczęściej od projektanta i wykonawcy, jednak jeśli chodzi o lokalizację, to ostatnie słowo najczęściej należy do właściciela gruntu, na którym będzie stał dany budynek. Musi on jednak pamiętać, że wybierając miejsce pod projekty budynków gospodarczych, a także projekty budynków inwentarskich oraz budowli rolniczych musi być w zgodzie z następującymi rozporządzeniami:
- rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 12.04.2002 roku
- rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej z 07.10.1997 roku
- rozporządzeniem Rady Ministrów z 24.09.2002 roku (Dz.U. Nr 179 poz.1490)

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na lokalizację, jeśli chodzi o projekty budynków gospodarczych są przepisy przeciwpożarowe. Ktokolwiek widział płonącą stodołę czy kurnik, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne jest aby Straż Pożarna mogła szybko i bezpiecznie dojechać w pobliże katastrofy. Poszczególne budynki powinny też być od siebie oddalone na tyle, by w wypadku pożaru ogień nie mógł zbyt łatwo przenieść się z jednego na drugi. Owszem, nowoczesne projekty budynków gospodarczych oparte są najczęściej o materiały niepalne, jednak nie można zapominać o tym, że ich zawartość dość często jest doskonałą pożywką dla ognia. Lokalizując nasz projekt trzeba też uwzględnić jego wpływ na środowisko, szczególnie, gdy będzie w nim trzymany żywy inwentarz. Obecnie dla budynków inwentarskich o obsadzie powyżej 240 DJP wymagane jest sporządzenie raportu oddziaływania danego przedsięwzięcia na środowisko naturalne, a w niektórych przypadkach taki raport trzeba sporządzić dla budynku o obsadzie powyżej 50 DJP.

Lokalizując projekty budynków gospodarczych, podobnie jak projekty budynków inwentarskich, nie możemy też zapominać zarówno o zwiększeniu się produkcji i związanych z tym kolejnych inwestycjach, jak np. dodatkowe silosy na paszę czy zbiorniki na płynne odchody, jak i o wpływie budowy na otoczenie. Kurnik na 30 czy 40 tysięcy brojlerów prawie na pewno wywoła protesty okolicznych mieszkańców, gdyż od tej pory będzie towarzyszył im specyficzny zapach, kurz i hałas. Nawet zwykła stodoła może spowodować pogorszenie się stosunków z sąsiadem, jeśli ze względu na swoją wysokość będzie ona blokowała dostęp słońca do jego ogrodu. Dlatego też lokalizując projekty budynków gospodarczych na naszej działce musimy kierować się nie tylko wygodą i obowiązującymi normami prawnymi, warto czasami przedyskutować sprawę z sąsiadem i uprzedzić go o nadchodzących zmianach.

Różnorodne projekty budynków gospodarczych, zarówno inwentarskich jak i innych można znaleźć na http://www.portalrolniczy.pl.

---

Bartosz Chmielewski
Redaktor serwisów: Buduj Dom Pasywny, Materiały Budowlane oraz Artykuły do przedruku



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Projekt stodoły a bezpieczeństwo.

Projekt stodoły a bezpieczeństwo.


Autorem artykułu jest Bartosz Chmielewski




Drewniana stodoła to jeden z tych budynków, które nieodmiennie kojarzą się z typowym wiejskim krajobrazem. Jednak nowoczesny projekt stodoły wygląda zupełnie inaczej, głównie ze względu na zagrożenia związane z ewentualnym pożarem.
Projekt stodoły może być dla początkującego architekta prawdziwym wyzwaniem, gdyż budynek ten musi nie tylko spełniać wszystkie założenia związane z przechowywaniem siana i słomy, lecz także być bezpieczny w eksploatacji. Stodoły są tym typem budynków gospodarczych, które płoną najczęściej i nic w tym dziwnego, gdyż okazji do powstania pożaru w nich jest bez liku. Najczęstsze to oczywiście nieumyślne zaprószenia ognia oraz zwarcia w instalacji elektrycznej spowodowane jej nieprawidłową budową lub też uszkodzeniem przez gryzonie, które w słomie mają swoje kryjówki. Kolejne, o wiele rzadziej spotykane, to uderzenia piorunów oraz samozapłon siana. Nowoczesny projekt stodoły musi więc nie tylko zapewniać dostatecznie dużo miejsca na składowanie siana i słomy w odpowiednich warunkach, lecz także chronić zapasy przed niebezpieczeństwem.

O ile żaden projekt stodoły, tak samo jak projekt garażu czy innego budynku gospodarskiego, nie jest w stanie uniemożliwić rolnikowi wejście do niej z zapalonym papierosem, pozostałe zagrożenia można przynajmniej częściowo wyeliminować. Najłatwiejsza jest walka z piorunami, tu wystarczy uwzględnić w projekcie założenie piorunochronu, by zmniejszyć ryzyko do minimum. O wiele większe wyzwanie stanowi odpowiednie zabezpieczenie instalacji elektrycznej przed gryzoniami. Stodoła to ulubione siedlisko myszy i szczurów, atrakcyjnością przebija ją chyba jedynie paszarnia, dlatego też warto wydać więcej pieniędzy i poprowadzić wszystkie kable tak, by były one poza zasięgiem ich zębów. Sam projekt instalacji i jej założenie lepiej zostawić specjalistom, niejedna samoróbka była powodem interwencji straży pożarnej. Kolejna sprawa, którą powinien uwzględniać projekt stodoły, to zabezpieczenie przed inwazją gryzoni. Nie oszukujmy się, szczury i myszy prędzej czy później i tak się zadomowią w budynku, lecz odpowiednio zabezpieczając kanały wentylacyjne oraz regularnie przeprowadzając deratyzację na pewno uda nam się skutecznie ograniczyć ich pogłowie.

Projekt stodoły musi także uwzględniać specyficzny mikroklimat, który zapewni przechowywanie słomy i siana w dobrej kondycji. Dach musi być w 100% szczelny, jeśli będzie przeciekał, nie tylko zapasy ulegną spleśnieniu, lecz może też dojść do samozapalenia się siana. Tak samo ważne jest, by wilgoć nie przedostawała się przez ściany. Jednocześnie budynek musi “oddychać” i posiadać naturalną wentylację. Jak widać zaprojektowanie porządnej stodoły to o wiele trudniejsze zajęcie niż relatywnie prosty projekt garażu, choć oba te budynki teoretycznie są do siebie dość podobne. Kolejna sprawa to miejsce, w którym będzie stała stodoła. Projekt stodoły musi być zlokalizowany w miarę blisko budynków inwentarskich, ale jednocześnie, nie może sąsiadować z budynkami mieszkalnymi.


Przykładowe projekty stodoły można znaleźć na http://www.portalrolniczy.pl.

---

Bartosz Chmielewski
Redaktor serwisów: Buduj Dom Pasywny, Materiały Budowlane oraz Artykuły do przedruku



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Projekt wiaty i jego lokalizacja.

Projekt wiaty i jego lokalizacja.


Autorem artykułu jest Bartosz Chmielewski




Wiatę na maszyny rolnicze można znaleźć praktycznie w każdym gospodarstwie, jednak czasami jej projekt czy też lokalizacja, pozostawiają wiele do życzenia. Warto znać kilka podstawowych zasad, które powinien spełniać projekt wiaty, by uniknąć w przyszłości kłopotów.
Projekt wiaty nie jest ani kosztowny, ani trudny do realizacji, dlatego też sporo osób woli wykonać go samodzielnie niż zlecać specjalistom. Czasami jednak takie podejście do kwestii oszczędności w gospodarstwie może przynieść więcej szkody niż pożytku. Stawiając wiatę musimy bowiem pamiętać o szeregu czynników, które mają wpływ zarówno na jej funkcjonalność, jak i na nasze bezpieczeństwo.

Prawidłowy projekt wiaty powinien nie tylko zapewniać ochronę dla przechowywanych w niej maszyn oraz w miarę swobodne manewrowanie nimi, lecz także ewentualną rozbudowę parku maszynowego. Dlatego też tak popularne są obecnie wiaty segmentowe, w przypadku których istnieje możliwość łatwego dobudowania kolejnego członu na nową maszynę.

Bardzo często projekt wiaty wykonywany jest z najtańszych dostępnych materiałów, jednak taka polityka jest dość krótkowzroczna, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę wartość parkowanych pod wiatą urządzeń. Lepiej zbudować wiatę na tych samych zasadach, na jakich wykonywany jest np. projekt garażu, niż w ramach oszczędności postawić szpecącą gospodarstwo ruderę, która będzie wymagała ciągłych przeróbek i napraw. Dlatego też nowoczesny projekt wiaty zakłada wprawdzie jednospadowy, drewniany dach – sprawdzone od lat rozwiązanie, jednak ściany dość często budowane są z bloków wapienno-piaskowych zamiast z drewna czy resztek pozostałych po innych budowach. Popularne są też wiaty stalowe, jednak biorąc pod uwagę ostatnie zmiany klimatyczne i związane z nimi silne wichury, nie zapewniają one dostatecznego bezpieczeństwa przechowywanemu sprzętowi.

Mając już gotowy projekt wiaty, należy zastanowić się nad jej lokalizacją. Ze względu na to, że wiata nie posiada wrót, przed rozpoczęciem budowy warto się zastanowić, z której strony najczęściej wieją wiatry i ustawić budynek tak, by w wypadku silnej wichury nadciśnienie nie zerwało nam dachu czy nie uszkodziło ścian. Od frontu nie powinno być też zbyt dużo drzew, gdyż jesienią spadające liście będą prawdziwym utrapieniem, szczególnie jeśli nasza wiata będzie przeznaczona na duże maszyny rolnicze i jej wysokość będzie przekraczała 5 metrów. Lokalizując wiatę lepiej zostawić sobie w okolicy trochę miejsca na ewentualne dobudowanie jednego czy dwóch segmentów. Kolejną ważną sprawą jest sąsiedztwo innych budynków. Maszyny rolnicze nie należą do cichych urządzeń, a z zasady projekt wiaty, inaczej niż projekt garażu, uniemożliwia praktycznie jej wyciszenie. Dlatego też lepiej nie stawiać wiaty w pobliżu kurnika, szczególnie jeśli stosujemy tam przerywany cykl świetlny, czy też tuż obok domu.

Przykładowy projekt wiaty można znaleźć na http://www.portalrolniczy.pl.

---

Bartosz Chmielewski
Redaktor serwisów: Buduj Dom Pasywny, Materiały Budowlane oraz Artykuły do przedruku



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Projekt stajni – podstawowe dane.

Projekt stajni – podstawowe dane.


Autorem artykułu jest Bartosz Chmielewski




W Polsce konie zawsze były traktowane ze szczególnym sentymentem, nic więc dziwnego, że także i dziś staramy się zapewnić im jak najlepsze warunki. Czasami jednak to, co wydaje się nam właściwe, w rzeczywistości wcale nie pomaga w utrzymaniu dobrostanu zwierząt. Dlatego też warto znać podstawowe założenia, które powinien spełniać projekt stajni.
Zanim wybierzemy projekt stajni, powinniśmy ustalić jakim typem hodowli koni chcemy się zajmować. Stajnia dla zimnokrwistych koni rzeźnych musi spełniać zupełnie inne wymogi niż stajnia dla koni sportowych czy kuców. Nie chodzi tutaj jedynie o rozmiar boksów, ale także o temperaturę, wentylację czy dobór dodatkowych pomieszczeń. Konie wyścigowe wymagają o wiele wyższej temperatury niż hucuły, a siodlarnia w stajni przeznaczonej dla koni rzeźnych jest raczej przerostem formy nad treścią. Ważny jest również wygląd budynku. Projekt stajni dla klaczy hodowlanych powinien być przede wszystkim funkcjonalny, nie musi być tak atrakcyjny, jak projekt przeznaczony do utrzymania koni rekreacyjnych w gospodarstwie agroturystycznym, gdzie staranność wykonania i wkomponowanie budynku w otoczenie ma o wiele większe znaczenie.

Nowoczesne stajnie, w zależności od preferencji, są murowane lub drewniane, jednak każdy projekt stajni, podobnie jak inne projekty budynków inwentarskich, powinien spełniać pewne podstawowe normy, od których zależy dobrostan zwierząt. Przede wszystkim należy pamiętać o zapewnieniu zwierzętom dostatecznej przestrzeni w boksach, odpowiedniej wentylacji i oświetleniu. Powierzchnia boksów powinna być dostosowana do rozmiarów konia i zapewniać łatwą oraz bezpieczną obsługę, począwszy od usuwania obornika a skończywszy na zabiegach pielęgnacyjnych. Uniwersalne boksy mają powierzchnię około 12 metrów kwadratowych, przy kubaturze wynoszącej około 40 metrów sześciennych, jednak jeśli nasz projekt stajni jest przeznaczony dla koni zimnokrwistych, powinniśmy zastanowić się nad większymi boksami, a w przypadku kuców nad zmniejszeniem ich kubatury. Nie można też zapominać o odpowiednim zaprojektowaniu poideł i karmideł w zależności od wzrostu koni.

Ważną rzeczą jest oświetlenie. W stajniach powinno być ono zarówno naturalne jak i sztuczne, a powierzchnia okien w stosunku do powierzchni podłogi powinna być jak 1:10, maksymalnie 1:15. Optymalnym rozwiązaniem są okna uchylne, które zapewniają naturalną wentylację, a odpowiednio rozmieszczone nie powodują przeciągów. Stosuje się też oświetlenie kalenicowe.

Podłoga w stajni może być wykonana, na dobrą sprawę, z dowolnego materiału. Spotyka się podłogi kamienne, betonowe, asfaltowe, piaszczyste, a nawet drewniane, choć najczęstszym rozwiązaniem jest podłoga z mocnego, szorstkiego betonu. Ważne jest, by konie się na niej nie ślizgały i by była łatwa do czyszczenia. Projekt stajni, a także jego lokalizacja, powinny gwarantować koniom spokój. Ściany, które będą izolowały stajnię od wszelkich hałasów na zewnątrz, jak również postawienie budynku z dala od drogi gwarantuje nam, że spłoszone konie nie rozniosą swoich boksów w drzazgi. Stare przysłowie mówi: “gdyby koń o swej sile wiedział, nikt by na nim nie siedział”, dlatego też konstrukcja ścianek działowych, boksów czy elementów wyposażenia musi być bardzo mocna. To oznacza stosowanie desek mających przynajmniej 4cm grubości i prętów o średnicy nie mniejszej niż 15mm, rozmieszczonych tak gęsto, by noga konia nie mogła się między nimi zaklinować. Tak samo solidne muszą być drzwi od boksu, często będące ofiarą “ataków”. Projekt stajni, podobnie jak inne projekty budynków inwentarskich powinien też przewidywać miejsce na dodatkowe pomieszczenia, takie jak paszarnię, sanitariaty, myjkę czy siodlarnię, w zależności od typu hodowanych koni.

Projekty stajni można znaleźć na http://www.portalrolniczy.pl.

---

Bartosz Chmielewski
Redaktor serwisów: Buduj Dom Pasywny, Materiały Budowlane oraz Artykuły do przedruku



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Normy unijne, które musi spełniać projekt obory.

Normy unijne, które musi spełniać projekt obory.


Autorem artykułu jest Bartosz Chmielewski




Wejście Polski do Unii Europejskiej oznaczało szereg grantów dla rolnictwa, jak choćby zakończony niedawno Projekt SAPARD czy też przyznanie rolnikom płatności bezpośrednich. Jednak Unia to nie tylko korzyści, to także ściśle określone normy, które muszą spełniać budynki inwentarskie, aby zachować tzw. dobrostan zwierząt.
Nowoczesny projekt obory dla krów mlecznych, w niczym nie przypomina budynków widywanych dawniej na polskiej wsi. Zmieniły się zarówno materiały budowlane jak i sama koncepcja. Jeśli do tego dodać konieczność przestrzegania unijnych standardów, okazuje się, że porządną oborę zaprojektować może praktycznie tylko specjalista. Dyrektywy Unii Europejskiej dokładnie określają minimalne rozmiary boksów dla zwierząt czy też korytarzy, które musi uwzględniać projekt obory, w innym wypadku otrzymanie jakichkolwiek dotacji może być co najmniej utrudnione. Dla przykładu - boksy dla krów mlecznych powinny mieć szerokość 1,2 m, spadek podłogi wynoszący 4%, a ich długość dla rzędów pod ścianą powinna wynosić 2,60 m (w przypadku rzędów podwójnych 2,45m). Wszystko to po to, by zwierzęta mogły swobodnie się poruszać. Minimalna szerokość korytarzy powinna wynosić:
- 3,2 m dla korytarza paszowego pod ścianą
- 3,2 m dla korytarza paszowego przy boksach
- 2,4 m dla korytarza między boksami

Jeśli chodzi o projekt obory, ważne są nie tylko wymiary, lecz również taka konstrukcja i dobór materiałów budowlanych, by zapewnić w oborze jak najlepszy mikroklimat oraz czystość. Ściany są najczęściej jednowarstwowe z gazobetonu lub dwuwarstwowe (jedna z popularniejszych kombinacji to cegła wapienno-piaskowa i izolacja ze styropianu lub wełny mineralnej), w środku gładkie, co pomaga w utrzymaniu czystości. Dach powinien mieć nachylenie co najmniej 20%, a minimalna wysokość obory dla krów mlecznych to 2,5m wysokości. Należy też pamiętać, że projekt obory, podobnie jak i projekty chlewni, musi uwzględniać oddziaływanie zarówno ciężaru zwierząt jak i substancji zawartych w gnojówce na podłogi. Nowoczesna obora ma zatarte na ostro lub ryflowane posadzki, wykonane z betonu o klasie przynajmniej B25.

Aby zachować dobrostan zwierząt, projekt obory powinien zapewniać odpowiedni poziom oświetlenia. Wymagane jest zarówno oświetlenie sztuczne (5 luxów w nocy i od 100 do 200 luxów w dzień) oraz naturalne. Powierzchnia okien powinna wynosić od 5 do 10% powierzchni podłogi. Popularnym rozwiązaniem jest też oświetlenie kalenicowe, bardzo często połączone z systemem wentylacji. Ważne są też pomieszczenia dodatkowe. Projekt obory, podobnie jak inne projekty budynków inwentarskich (np. projekty chlewni), musi uwzględniać istnienie osobnego pomieszczenia dla zwierząt chorych, pomieszczeń socjalnych oraz, w przypadku chowu na głębokiej ściółce, odrębnego miejsca do udoju.

Przykładowe projekty obór, zarówno dla krów mlecznych jak i dla bydła opasowego można znaleźć na http://www.portalrolniczy.pl.

---

Bartosz Chmielewski
Redaktor serwisów: Buduj Dom Pasywny, Materiały Budowlane oraz Artykuły do przedruku



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Koń Belgijski

Koń Belgijski


Autorem artykułu jest Agata Obidowicz




***
Spoglądasz w dal, przed oczami rozciąga się równina Brabancji i Flandrii (Belgia). Jeszcze nic nie widać ani nie słychać. Powoli zaczynasz czuć lekkie drżenie ziemi pod stopami. Wyostrzasz wzrok i zaczynasz dostrzegać pierwsze konie. Drżenie ziemi zaczyna się wzmagać a obraz staje się coraz w...
***
Spoglądasz w dal, przed oczami rozciąga się równina Brabancji i Flandrii (Belgia). Jeszcze nic nie widać ani nie słychać. Powoli zaczynasz czuć lekkie drżenie ziemi pod stopami. Wyostrzasz wzrok i zaczynasz dostrzegać pierwsze konie. Drżenie ziemi zaczyna się wzmagać a obraz staje się coraz wyraźniejszy, bliższy i większy. Stado majestatycznych grubasów wraca z pastwisk do stajni na wieczorne karmienie… Jest to widok niezwykle ujmujący. Potęga, masa i siła połączona z lekkością, swoboda ruchu i łagodnością…

Historia rasy

Koń belgijski (inaczej brabant) jest najstarszą, zimnokrwistą rasą konia domowego. Wyhodowany został na terenach Brabancji i Flandrii (Belgia). Rasa ta prawdopodobnie pochodzi od konia leśnego albo dyluwialnego (Equus Przewalski silvaticus). W okresie średniowiecznym konie belgijskie były użytkowane jako rumaki bojowe. Później ich niezwykłą siłę wykorzystywano w rolnictwie jako konie ciężko pociągowe. Dzięki swoim licznym zaletom konie te były eksportowane poza granice Belgii. Wpływ krwi koni brabanckich można znaleźć w wielu rasach koni europejskich między innymi w Angielskich -Shire, Clydesdale i Suffolk punch, Niemieckich – koń reński oraz Polskich – koń sztumski oraz łowicki. Od połowy ubiegłego wieku doskonalenie tej rasy odbywa się jedynie poprzez stosowanie ostrej selekcji. W XIX wieku zostały ustalone trzy główne linie hodowlane koni tej rasy. Linia Gros de la Dendze została założona przez ogiera Orange I, który dawał masywne konie maści gniadej. Kolejna linia to Gris du Hainault założona przez siwego ogiera Bayard. Ostatnia linia to Colosses de la Mehaique założona przez ogiera Jean I, który charakteryzował się doskonałą jakością kończyn oraz niezwykłą siłą zadu i lędźwi. Największy udział w doskonaleniu razy belgijskiej miał udział wnuk Orange I – Albion d’Or. Obecnie konie tej rasy znane są w wielu krajach świata. W USA hoduje się typ belga amerykańskiego. W Polsce najwięcej koni tej rasy było przed II wojną światową. Stosowano je przede wszystkim do umasywniania naszych ras zimnokrwistych.

Potężne gabaryty

Konie brabanckie mają charakterystyczny dla ras ciężko pociągowych silny, rozłupany zad oraz krótką, grubą i dobrze umięśnioną szyję. Stosunkowo niewielka głowa najczęściej ma prosty albo lekko garbonosy profil. Łopatki są długie i silne, czasem stromo ustawione. Kłąb jest natomiast niski i słabo zaznaczony. Klatka piersiowa jest szeroka i głęboka co jest dodatkowym atutem przy dużym wysiłku, gdyż płuca mają większa przestrzeń. Nogi koni tej rasy są dość krótkie i mocne a szczotki pęcinowe są dosyć gęste. Kopyta są duże i płaskie co pozwalało na łatwe poruszania się w podmokłym terenie Flandrii. Umaszczenie przyjmują najczęściej kasztanowate, gniade oraz gniado dereszowate, rzadko kare i siwe. Belgi osiągają wysokość w kłębie od 162 do 170cm a wagę od 750 do 1200kg. Rozmiary te dają ogromną siłę a w połączeniu z niezwykle łagodnym usposobieniem czynią konia przyjaznego i miłego w obsłudze.

---

Agata Obidowicz




Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Konie pełnej krwi angielskiej (Thoroughbred).

Konie pełnej krwi angielskiej (Thoroughbred).


Autorem artykułu jest Jarosław Cyrson




Konie tej rasy powstały w Anglii w XVIII w. w rezultacie długotrwałego krzyżowania miejscowych kuców angielskich z końmi wschodnimi (arabskimi, tureckimi, perskimi, turkmeńskimi) oraz pochodzącymi z północnej Afryki – końmi berberyjskimi, jak również hiszpańskimi, neapolitańskimi i fryzyjskimi...
Konie tej rasy powstały w Anglii w XVIII w. w rezultacie długotrwałego krzyżowania miejscowych kuców angielskich z końmi wschodnimi (arabskimi, tureckimi, perskimi, turkmeńskimi) oraz pochodzącymi z północnej Afryki – końmi berberyjskimi, jak również hiszpańskimi, neapolitańskimi i fryzyjskimi. Konie tej rasy wytworzyły się przede wszystkim przez selekcję, która przeprowadzona była na podstawie wyników osiąganych na wyścigach konnych oraz pod wpływem dobrych warunków środowiska, jakie znalazły konie te w Anglii. Wyselekcjonowany materiał używano do rozpłodu.
Za bezpośrednich założycieli rasy uważa się trzy konie pochodzenia orientalnego: ogiery The Byerley Turk (importowany w 1689 T.), The Darley Arabian (importowany w 1706 r.) i Godolphin Arabian Barb (importowany w 1724 r.) oraz grupę klaczy „Royal Mares". W roku 1793 konie pełnej krwi angielskiej doczekały się pierwszego tomu księgi stadnej pod tytułem General Stud Book; na podstawie tej księgi prowadzona jest rejestracja rasy koni na całym świecie.
Konie pełnej krwi są końmi dużymi. Przeciętne ich wymiary wynoszą: wysokość w kłębie 160 - 165, obwód klatki piersiowej 175 - 195, obwód nadpęcia 1( - 20, rzadziej 21 cm. Konie mają maść najczęściej gniadą, kasztanowatą, rzadko karą lub siwą. Konie te mają budowę przystosowaną do dużej szybkości: głowa sucha wyrazista, czasem dość duża o prostym profilu, długie linie szyi, kłębu, łopatki, zadu, długie kończyny o dość wysoko postawionych nadgarstkach i stawach skokowych. Stawy skokowe konie pełnej krwi angielskiej mają szerokie, bardzo mocne, umożliwiające sprawny galop. Przednie nadpęcia niekiedy zbyt cienkie.
Pod względem szybkości w galopie konie te są najszybsze na świecie. Klasyczne konie pełnej krwi przebiegają 1 km w ciągu 59 - 60 sekund. Tak duża szybkość może być uzyskana jedynie na krótkich odcinkach drogi, ale mimo tego wymaga ona niezwykłej sprawności organizmu. Konie pełnej krwi odznaczają się ostrym temperamentem, potężnym sercem i pojemnymi płucami oraz wielką mocą mięśni, ścięgien oraz kości.
Wyścigi konne pełnej krwi, odbywają się przeważnie na dystansach równych 1 mili angielskiej (1609 lub w zaokręgleniu 1600 m) lub kilku mili (2400, 3200, 4800 m - najdłuższy dystans). Światowy rekord na dystansie 1 mili ang, został ustanowiony w USA w 1956 r. przez konia Swaps, który przebywał ten dystans w ciągu l'33,5". W Polsce rekordzistką na dystansie 1600 m był koń Czarnogóra w 1951 r. (1'38").
W 1973 r. w USA (Waszyngton) 3-letni ogier Sekretariat wygrał wyścig dla "trójkoronowanych" na dystansie 1800 m w czasie 1'45,4", ustanawiając w ten sposób rekord światowy na tym dystansie.
Jednostronna selekcja na szybkość spowodowała, że konie tej rasy mają duże zapotrzebowanie paszowe w sensie jakościowym. Przy czym, jeżeli za miarę wykorzystania paszy u tych koni przyjąć jej zamianę na energię ruchu to trzeba stwierdzić, że konie pełnej krwi wykorzystują paszę bardzo dobrze. Intensywnego żywienia wymagają zwłaszcza młode konie i młodzież ze względu na bardzo szybki wzrost właściwy tej rasie. Szybki wzrost powoduje, że już 1,5-roczne młode konie są ujeżdżane i przechodzą ze stadnin na tor wyścigowy, gdzie poddane są treningowi, a po ukończeniu 2 lat (sierpień) zaczynają biegać (brać udział w gonitwach).
Konie pełnej krwi poza szybkim galopem wykazują również zdolności do kłusa i brania przeszkód. Użytkuje się je jednostronnie wierzchowo, odgrywają one jednak bardzo dużą rolę jako materiał amelioracyjny ze względu na wiele doskonałości organizmu. Konie krwi angielskiej używa się często do poprawy tężyzny fizycznej, suchości tkanek i proporcji budowy w wielu populacjach końskich na całym świecie, produkując w ten sposób cenną półkrew. W okresie kiedy konie wierzchowe miały duże zastosowanie w wojsku, produkowanie ich we wszystkich krajach odbywało się za pomocą dolewu pełnej krwi. Obecnie zaś, gdy w masowej hodowli koni szlachetnych produkuje się konie wszechstronnie użytkowe posługiwanie się reproduktorami pełnej krwi angielskiej odbywa się na mniejszą skalę.
W hodowli masowej koni ma zastosowanie tylko półkrew wyprodukowana w stadninach państwowych. Praktykuje się to w celu uniknięcia ewentualnego wprowadzenia ujemnych właściwości spotykanych u folblutów, jak zbytnia nerwowość, wybredność i duże wymagania paszowe, oraz zbyt lekka budowa.
Do Polski pierwsze konie pełnej krwi trafiły z końcem XVIII wieku, ale liczniejszy import i właściwa hodowla datują się od około 80 lat.
Przed pierwszą wojna światową konie pełnej krwi hodowane były w stadninach prywatnych oraz w założonej w 1817 r. PSK Janów. W 1924 r, przeniesiono folbluty z Janowa do Kozienic. Obecnie mamy 7 stadnin państwowych hodujących konie pełnej krwi angielskiej (Kozienice w Kieleckiem, Widzów w Łódzkiem, Strzegom we Wrocławskiem, Moszna w Opolskiem, Rzeczna w Olsztyńskiem oraz Golejewo i Iwno w Poznańskiem) liczących łącznie około 400 klaczy. Produkowane w tych stadninach konie poddawane są treningowi, a następnie próbom dzielności w formie gonitw na torach wyścigowych na Służewcu w Warszawie, w Sopocie i okresowo we Wrocławiu.
Polska hodowla koni pełnej krwi ma już pewne tradycje i może się wykazać szeregiem ugruntowanych rodzin żeńskich (najstarsze konie 17 pokoleń - 142 lata). Natomiast obserwuje się zjawisko zanikania rodów męskich (najstarszy 55 lat), tłumaczone przez Pruskiego niedostatecznymi warunkami środowiska środkowej i wschodniej Europy, stąd też Polska co jakiś czas importuje konie z krajów leżących nad kanałem La Manche (Anglia, Francja), w których warunki przyrodnicze powodują, że konie pełnej krwi utrzymują odpowiedni kaliber i właściwą klasę wyścigową.
W 1973 r. ogólny stan pogłowia koni pełnej krwi angielskiej na całym świecie wynosił około 500 000 klaczy: w USA — 45 tyś., w Anglii i Irlandii 14 tyś., w Nowej Zelandii 7 tyś., w Australii 12 tyś., we Francji? tyś., w Japonii 8,6 tyś., we Włoszech 1,6 tyś,, w RFN 1,6 tyś., w ZSRR l tys.
---

Artykuł by seo-pozycjonowanie.pl



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

sobota, 11 grudnia 2010

Rola pszczół w biocenozie i gospodarce człowieka

Rola pszczół w biocenozie i gospodarce człowieka


Autorem artykułu jest Marcin Kijak




Produkty pszczele wykorzystywane są od tysiącleci. Do najbardziej znanych należy miód i wosk. Mniej znane produkty to propolis czyli kit pszczeli, pyłek kwiatowy, mleczko pszczele i jad pszczeli. W artykule przedstawiam w skrócie najważniejsze produkty pszczele i rolę, jaką odgrywają pszczoły dla środowiska.
Miód jest najbardziej znanym i rozpowszechnionym produktem pszczelim, znanym już od czasów biblijnych. Jest też najstarszym słodzikiem, używanym przez ludzi. Jego właściwości bakteriobójcze i uodparniające ludzkość zna od 4 tysięcy lat.

Kit pszczeli również znany był w czasach starożytnych, o czym świadczy światowa nazwa propolis. Jego niezwykle bogaty skład (ponad 300 substancji) zapewnia wysoką skuteczność antymikrobiologiczną i uniemożliwia drobnoustrojom uodparnianie się na niego. Z tych względów nazywany jest czasem anbybiotykiem XXI wieku.

Wosk pszczeli używany był przez tysiące lat do oświetlania kościołów, pałaców i bogatych domostw. Jest to jedna z najczystszych substancji, wytwarzanych przez naturę. Dzisiaj znajduje zastosowanie w kilkudziesięciu gałęziach przemysłu, a przede wszystkim w kosmetyce i farmacji. Również palenie świec woskowych ma uzdrawiające rezultaty.

Pyłek kwiatowy to męskie komórki kwiatów zebrane i przyniesione przez pszczoły do ula. Przetworzone do postaci pierzgi (dzięki fermentacji mlekowej) stanowią źródło wysokowartościowego białka, bez której rozwój rodziny pszczelej byłby niemożliwy. Dla ludzi pyłek kwiatowy stanowi doskonały suplement diety, dostarczający białka, wolnych aminokwasów, minerałów i witamin.

Jad pszczeli jest substancją obronną pszczół robotnic i matek. Jest on silną toksyną, która wykazuje właściwości lecznicze. Wykorzystywany jest przede wszystkim w leczeniu chorób o podłożu reumatoidalnym.

Mleczko pszczele
to koncentrat witamin i mikroelementów, oraz białek. Larwa matki dzięki temu, że jest przez cały okres karmiona mleczkiem, wyrasta na dorodną samicę z w pełni ukształtowanymi organami rozrodczymi, w przeciwieństwie do robotnic. Dla ludzi mleczko może być stosowane jako odżywka i suplement diety.

Produkcja pasieczna jest dla człowieka nieoceniona. Jednak bez porównania znacznie większe znaczenie ma zapylanie roślin. Szacuje się, że zapylanie roślin przynosi gospodarce człowieka 30 a nawet 100-krotnie większe korzyści, niż pozyskiwane z produktów pszczelich nawet w najpomyślniejsze lata. Z tego względu pszczelarstwo miałoby ogromne znaczenie nawet bez żadnego z produktów pszczelich.

Jak wiadomo, do wydania przez roślinę owoców i nasion, niezbędne jest jej zapalenie. Co ważne, nie może być to przypadkowy pyłek, ale tylko pochodzący od odpowiedniego partnera.

W przyrodzie gatunki samopylne występują rzadko. Niewielka jest też grupa roślin obcopylnych, czyli takich do których zapylenia wystarcza pyłek rośliny innego gatunku.

Największą grupę stanowią rośliny zapylane przez owady (entomofilne), których w naszych warunkach klimatycznych jest aż 78%. Zdecydowanie najważniejszą rolę wśród tych owadów stanowi pszczoła miodna, która zapyla aż 75% gatunków. W niektórych grupach roślin znaczenie to jest jeszcze większe, tak jak w zapylaniu drzew owocowych, które w 90% zależne są od pszczoły.

Inne pszczołowate, w związku z nowoczesnym rolnictwem (monokultura, zaorywanie miedz, pestycydy) oraz zanieczyszczeniem środowiska – mają coraz mniejsze znaczenie.

Najważniejsze fakty:

- 90% zasobów żywności reprezentowane jest przez 82 produkty roślinne
- pszczoły zapylają 77% tych (w/w) produktów
- 1/3 produktów spożywczych na świecie zależna jest pośrednio lub bezpośrednio od owadów zapylających


Jak widać, pszczoły, pomimo że są niewielkimi owadami które żyją niepostrzeżenie wśród nas, odgrywają kluczową rolę w środowisku. Zarówno naturalnym, jak i rolniczym. W tym miejscu, zamiast zakończenia, pragnę przytoczyć znany cytat Alberta Einsteina:
"Jeśli wyginęłyby pszczoły, człowiekowi pozostałoby kilka lat życia"...

A więc, kochajmy pszczoły i troszczmy się o nie!

Pozdrawiam,
Marcin Kijak
Apiterapia - leczenie produktami pszczelimi

---

http://www.apiterapia.biz Forum na goldenline o pszczołach i apiterapii: http://www.goldenline.pl/grupa/pszczoly http://www.goldenline.pl/grupa/apiterapia



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

czwartek, 9 grudnia 2010

Pasza dla kur

Pasza dla kur


Autorem artykułu jest Pracownia Permakultury




Jednym z ważniejszych czynników decydujących o sukcesie w hodowli zwierząt jest odpowiednia dieta. Kiedyś kur praktycznie nie karmiono - same musiały sobie radzić. Niestety odbijało się to również na nieśności tych zwierząt - znosiły kilkanaście-kilkadziesiąt jaj na rok. Jeśli chcemy mieć tych jajek więcej musimy kury dokarmiać.

Jednym z ważniejszych czynników decydujących o sukcesie w hodowli zwierząt jest odpowiednia dieta. Kiedyś kur praktycznie nie karmiono - same musiały sobie radzić. Niestety odbijało się to również na nieśności tych zwierząt - znosiły kilkanaście-kilkadziesiąt jaj na rok. Jeśli chcemy mieć tych jajek więcej musimy kury dokarmiać.


Dieta kur musi być odpowiednio zbilansowana. Pasza dla kur powinna zawierać odpowiednią ilość


* kalorii
* białka
* tłuszczu
* węglowodanów
* mikroelementów
* wapna


Ważna jest również jakość ww składników.


Warto również pamiętać, że poszczególne rodzaje kur potrzebują różnego rodzaju żywności. Przykładowo brojlery (kury hodowane na mięso) potrzebują więcej białka niż kury nioski. Nioski zaś muszą mieć w diecie zdecydowanie więcej wapnia.


Zwykle podaje się, że kury w zależności od rodzaju i wieku potrzebują białka w diecie w ilości:


* brojlery 19%
* kury rosnące 16%
* kury nioski 17%


Przedstawię przykładowe mieszanki dla poszczególnych rodzajów kur wg zaleceń jednego z członków American Pastured Poultry Producer Association - Jeffa Mattocksa


Mieszanka dla brojlerów 19% białka (w gramach):


* ześrutowana kukurydza 1015
* prażona, ześrutowana soja 625
* owies 100
* mączka z lucerny 100
* mączka rybna 60% (?) 75
* aragonit(źródło wapna) 25
* mieszanka minerałów i suplementów diety dla kurczaków 60


Łącznie 2000 g


Mieszanka dla kur rosnących 16% białka (w gramach)


* ześrutowana kukurydza 1215
* prażona, ześrutowana soja 450
* owies 100
* mączka z lucerny 100
* mączka rybna 60% (?) 50
* aragonit (źródło wapna) 25
* mieszanka minerałów i suplementów diety dla kurczaków 60


Łącznie 2000 g



Mieszanka dla kur niosek 17% białka (w gramach)


* ześrutowana kukurydza 965
* prażona, ześrutowana soja 600
* owies 100
* mączka z lucerny 100
* aragonit (źródło wapna) 175
* mieszanka minerałów i suplementów diety dla kurczaków 60


Łącznie 2000 g


Podane wyżej mieszanki żywnościowe są dostosowane dla chowu pastwiskowego zwierząt w warunkach amerykańskich. kury zatem pobierają dużą część paszy z pastwiska - "robaków", trawy i ziół, nasion chwastów...
Inne składniki, które mogą stanowić część paszy dla kur:


* żywokost lekarski
* ołownik łatkowaty
* "odpady" mleczarskie (serwatka, twaróg, maślanka)
* kiełki
* pokrzywy (zawartość białka w suchej masie do 40% !)
* resztki kuchenne
* siemię lniane (do 5% składu paszy)
* ześrutowany rzepak
* suchy chleb
* rzęsa wodna
* buraki cukrowe
* ugotowane ziemniaki
* kiełki
* spady z sadu
* drożdże



Warto zapewnić kurom dostęp do pryzmy kompostowej czy pryzmy z obornikiem - będą z nich wybierać dżdżownice, czerwie i inne robactwo dzięki czemu nasze jajka i mięso będą zdrowsze i smaczniejsze. Zmniejszymy również przy okazji zużycie paszy.



---

Wojciech Majda
Pracownia Permakultury



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Bez czego nie może się obyć nowoczesna hala udojowa

Bez czego nie może się obyć nowoczesna hala udojowa


Autorem artykułu jest Pro Eko




Na każdym etapie dojenia higiena doju powinna być zachowywana. Dlatego coraz częściej mówi się o konieczności zaopatrzenia udojnii w profesjonalny sprzęt ułatwiający pobór mleka. Najprostszym rozwiązaniem są gumy strzykowe.

Jako instrumenty pracujące najbliżej samego zwierzęcia, gumy strzykowe wpływają na zdrowie wymion. Polepszanie wydajności oraz przyspieszanie procesu dojenia to także cechy, które określają gumy strzykowe. Silikon lub guma to materiały z których wyrabiane są gumy strzykowe.


Inne niezbędne elementy


Hala udojowa powinna mieć na wyposażeniu podajniki paszy. Takie urządzenie monitoruje całe stado. Gospodarka pożywienia jest zachowywana na należytym poziomie, a dodatkowo zbierane są informacje o wynikach przeprowadzonych zabiegów hodowlanych. To czy krowa ma owulacje, czy źle się czuje można także stwierdzić dzięki informacjom przekazywanym przez podajniki paszy. Nasz budżet także zyskuje na zastosowaniu takich rozwiązań, ponieważ koszty robocizny są dużo mniejsze.


Czego potrzebują jeszcze hodowcy?


Należy tu nadmienić, że w ostatnich czasach hodowcy bardzo sobie chwalą dodatki paszowe. Wśród hodowców mówi się, że dodatki paszowe znacznie podnoszą aktywność fagocytową oraz wspierają naturalny układ odpornościowy krów. Zainwestowanie w węże mleczne może zagwarantować, że higiena doju będzie pełna. Biorąc pod uwagę bogactwo materiałów, nie trudno o stwierdzenie że są one produkowane z silikonu, gumy lub PCV. Dzięki temu, że węże mleczne są podłączone od razu do aparatu udojowego, czas dojenia może ulec znacznemu przyspieszeniu. Hala udojowa musi być także wyposażona w sprzęt służący schładzaniu mleka oraz podtrzymywania jednakowej temperatury wody, która jest podawana zwierzętom do picia. Płytowy wymiennik ciepła zajmuje się tego typu rzeczami. Bez kompletnej i szczelnej obudowy, płytowy wymiennik ciepła jest praktycznie bezużyteczny. Dzięki tym instrumentom hala udojowa będzie bezpieczna dla zwierząt.


---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Odchody zwierząt roślinożernych źródłem żywności dla świń.

Odchody zwierząt roślinożernych źródłem żywności dla świń.


Autorem artykułu jest Pracownia Permakultury




Czego świnie potrzebują do wydajnego wzrostu?
Organizmy zwierzęce by rosnąć potrzebują materiału budulcowego - białka. Właściwie to niedokładnie się wyraziłem - zwierzęta (i ludzie) potrzebują nie białka, a substancji z których to białko jest zbudowane - aminokwasów.

Czego świnie potrzebują do wydajnego wzrostu?


Organizmy zwierzęce by rosnąć potrzebują materiału budulcowego - białka. Właściwie to niedokładnie się wyraziłem - zwierzęta (i ludzie) potrzebują nie białka, a substancji z których to białko jest zbudowane - aminokwasów. Część z tych tych aminokwasów ludzie i zwierzęta są w stanie "wyprodukować" we własnym zakresie. Te aminokwasy nazywamy endogennymi. Ciało człowieka i świni wytwarza je głównie z węglowodanów i innych aminokwasów.



Aminokwasy, których ludzie i świnie nie są w stanie syntetyzować (wytwarzać we własnym organizmie) nazywamy aminokwasami egzogennymi.


Aminokwasy egzogenne:


-fenyloalanina (phenylalanine, Phe)


-izoleucyna (isoleucine, Ile)


-leucyna (leucine, Leu)


-lizyna (lysine, Lys)


-metionina (methionine, Met)


-treonina (threonine, Thr)


-tryptofan (tryptophan, Trp)


-walina (valine, Val)


U dziecka należy jeszcze wymienić dwa aminokwasy:


-histydyna (histidine, His)


-arginina (arginine, Arg)



Jeśli nie będziemy dostarczać ich naszemu organizmowi możemy nabawić się rożnych, nieprzyjemnych chorób i symptomów zaczynając od zawału mięśnia sercowego (serce nie będzie miało odpowiednich aminokwasów by się regenerować) na wypadaniu włosów i depresji kończąc... W cywilizowanym świecie ludziom niedobór tych aminokwasów nie grozi, chyba, że są na dietach w których ilość białka jest zbyt mała, jakość tego białka (zawartość aminokwasów egzogennych jest nieodpowiednia) lub dany człowiek ma jakieś inne problemy zdrowotne związane z trawieniem i przyswajaniem białka.



Odchody zwierzęrząt roślinożernych źródłem żywności dla świń.


Bieszczadzka krowa uzupełniająca swą dietę w liście i gałęzie krzewu.


U świń jest podobnie, jednak uwzględniając, że żywot przeciętnej świni jest krótszy jakieś 70-140 razy niż żywot człowieka problemów z niedoborem białka aż tak nie widać... Czy może widać, ale objawia się to zwiększoną ilością tłuszczu w ogólnej wadze świni i pogorszeniem współczynnika konwersji paszy (ile kg jedzenia musi świnia spożyć by przybrać kg na wadze). Jeśli w paszy świń brakuje chociażby jednego z aminokwasów egzogennych do tego by zostało wytworzone białko strukturalne (np. mięśnie) to większość paszy zostanie przetworzona na tłuszcz (słoninę). Oczywiście nie ma w tym nic złego jeśli produkujemy świnie na swoje potrzeby - słonina od świń z wypasu pastwiskowego to tradycyjny, zdrowy tłuszcz używany przez naszych przodków od wieków. Jednak jeśli produkujemy świnie na skalę komercyjną, to duża ilość słoniny nie jest pożądana. Po pierwsze spada tzw. mięsność świni co obniża cenę mięsa w skupie. Jako konsumenci wiemy, że słonina kosztuje około 1-3 zł za 1kg a 1 kg "mięsa" około 12 zł i więcej. Jeśli dodać do tego, że wytworzenie tłuszczu u świni jest bardziej kosztowne niż "mięsa" to wiemy już dlaczego komercyjni hodowcy unikają otłuszczenia świni jak ognia.Wynika to z tego, że tłuszcz zawiera 9kcal na g a białko zawiera 4kcal na g. Co więcej pasze zawierające dużo białka są dużo droższe niż te węglowodanowe a ich kaloryczność jest przecież taka sama. Hodowca na otłuszczonej świni traci zatem potrójnie...



W przypadku aminokwasów egzogennych wszystkie potrzebne są naraz - jeśli będzie brakować choćby jednego, białko z pokarmu nie zostanie wykorzystane efektywnie. Starszej daty podręczniki do biologii, dietetyki czy hodowli zwierząt dzielą białko na pełnowartościowe (zwierzęce) i niepełnowartościowe (roślinne). Z tymi aminokwasami jest jak z drewnianą beczką do przetrzymywania wody. Może być w 99% "sprawna" ale jeśli będzie brakować jednej, wąskiej deski cała konstrukcja nie spełni powierzonego jej zdania. Wartość białka będzie liczona do najmniejszego wspólnego mianownika - do tego aminokwasu egzogennego, którego brakuje. Dalej porównując aminokwasy do beczki... Woda może być magazynowana tylko do poziomu najniższej dziury w tejże beczce. Nie jest istotne, że beczka ma pojemność 500 l (dostarczamy dużej ilości białka w ogóle) co natomiast jest ważne, to jak nisko jest najniższa dziura (którego aminokwasu egzogennego świni brakuje).



Jeśli chcemy hodować świnie na pastwisku, to zwykle te aminokwasy, które są czynnikiem ograniczającym wzrost świń (bo brakuje ich w runi pastwiskowej) to: lizyna, metionina, treonina i tryptofan. Teoretycznie można by suplementować żywiąc świnie śrutą rzepakową lub soją, jednak ich sposób produkcji pozostawia wiele do życzenia jeżeli chodzi o wartość odżywczą tych dwóch roślin.



Krowa - potencjalne źródło wartościowej paszy dla świń


Co mają te wszystkie wywody o aminokwasach i świniach mają do krów?


Krowy mogą dostarczyć w bardzo dużych ilościach brakujących świniom aminokwasów oraz dostarczyć lekkostrawnego pokarmu.



We wpisie o drogich świniach wspomniałem o tym jak hodowane są świnie na szynkę parmeńską - mają dostęp do pastwiska oraz dostają kasztany jadalne oraz serwatką. Zapewnia im to pełnowartościową paszę a oprócz tego smak uznawany przez znawców za wyborny, bardzo słodki.



Zapewne Czytelnikom powoli krystalizuje się już pewien obraz. Krowa daje mleko, z mleka człowiek robi sobie masło i sery. Resztki z produkcji (maślankę i serwatkę) daje się świniom do zjedzenia - stanowi to pełnowartościową paszę - nie potrzeba już soi GMO...



Jedna krowa może dostarczać kilkadziesiąt kilogramów paszy dla świń dziennie.


Wbrew pozorom mleko, maślanka i serwatka nie są jedynym pożywienie dla świń, którego może dostarczać krowa. Inne potencjalne źródło jadła dla tych świńskich wszystkożerców to... krowie odchody.



Co dzieje się z roślinami, które krowa spożyje?


Z pokarmem połkniętym przez krowy dzieje się wile ciekawych rzeczy. Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że dla krów rośliny nie są bezpośrednim źródłem pożywienia - by zwiększyć wartość odżywczą swej paszy krowy wykorzystują pośredników - bakterie. Krowy poprzez żucie roślin zwiększają powierzchnię na którą mogą działać bakterie. Te bakterie trawią pokarm roślinny po czym się rozmnażają. Następnie krowa zjada wstępnie przetrawiony pokarm roślinny wraz z wszystkimi bakteriami. Krowa (a raczej rolnik ją żywiący) w przeciwieństwie do świni nie musi się martwić o to by konsumowała ona jakieś aminokwasy egzogenne. Wystarczy, że będzie przyjmować odpowiednią ilość białka, włókna oraz węglowodanów. Właściwie to krowa nie musi nawet spożywać dużej ilości białka - częścią pożywienia, który bakterie w jej żołądkach są w stanie przerobić na białko może być mocznik (źródło azotu dla bakterii do produkcji białka). Znane są przypadki w których dużą część diety krowy stanowiły trociny, mocznik (źródło azotu do syntezy białka przez bakterie) oraz lizawka melasowo-mikroelementowa.


Dlaczego krowa może spożywać żywność niezawierającą wszystkich aminokwasów egzogennych?


Ponieważ krowa stwarza w swoim żołądku warunki do rozwoju bakterii, których pożywienie może nie zawierać kompletu aminokwasów. Te bakterie są w stanie jednak wytwarzać wszystkie aminokwasy egzogenne. Gdy te się namnożą krowa po prostu je "zjada" przenosząc treść pokarmową do następnego żołądka.



Odchody zwierzęrząt roślinożernych źródłem żywności dla świń.


Krowie odchody stanowią cenną choć tanią paszę dla świń.



Dlaczego odchody krowy mogą stanowić paszę dla świń?


Świnie są zwierzętami wszystkożernymi. Natura dała im zadanie bycia czyścicielem środowiska. Oprócz tego, że jedzą roślin i zwierzęta, to świnie spożywają z wielkim uznaniem odchody innych zwierząt. Krowi obornik składa się w sporej części z niestrawionych części roślin oraz z bakterii. Te ostatnie zaś tak jak już wcześniej wspomniałem zawierają wszystkie aminokwasy egzogenne. Mogą zatem stanowić cenny "koncentrat paszowy". Dodatkowo jeśli krowy żywione są ziarnem, to część ziarna przechodzi przez przewód pokarmowy krów właściwie niestrawiona. W normalnych warunkach tego typu produkt by się zmarnował.



Korzyści ze stosowania odchodów krowich w żywieniu świń.


Pierwszą, dość oczywistą korzyścią jest stosowanie odchodów krowich jako źródło energii dla świni, drugie to wspomniane wcześniej białko i aminokwasy egzogenne. Trzecią korzyścią żywienia świń odchodami krów to dostarczanie im mikroelementów oraz witamin, głównie z grupy B (również B12).



Jaki procent świńskiej diety mogą stanowić odchody krów?


FAO (agencja ONZ zajmująca się wyżywieniem i rolnictwem) opublikowała dane o eksperymencie przeprowadzonym na Mauritiusie w 1976 r. w którym świnie karmione były w 40% krowimi odchodami w 40% melasą i w 20% komercyjną mieszanką paszową. Świnie na takiej mieszance co prawda rosły wolniej niż w grupie kontrolnej, ale hodowcy i tak osiągnęli dobre wyniki ekonomiczne z powodu niskiej ceny takiej mieszanki
.


W zależności od kilku czynników:


wieku i diety krowy jaką części diety świń mają stanowić odchodywieku świń


Jedna krowa może dostarczać pokarmu w formie odchodów dla od 17 do 3 świń.



Jak zintegrować możliwość odżywiania się świń odchodami krów w szerszym systemie permakulturowym?


Jeśli chcemy hodować świnie i krowy na permakulturową modłę mogę zasugerować tego typu rozwiązanie.


W pierwszym dniu na pastwisku wypasana jest krowa/krowy. Na drugi dzień na pastwisko wchodzą świnie - będą jadły korzonki i część runi pastwiskowej. Trzeciego dnia można na daną kwaterę pastwiska wysłać kury - zjedzą one sporą cześć pasożytów występujących w odchodach świń i kur. Dodatkowo rozgrzebią je czym przyspieszą ich rozkład i dostarczenie zawartych w nich substancji roślinom. W ten sposób wykorzystywane jest wiedza dotycząca holistycznego wypasu zwierzą dzięki czemu nie dojdzie do nadmiernego wypasu roślin na pastwisku oraz ilość niedojadów będzie mała.


Samo pastwisko może być np. rzadkim lasem pastwiskowym na którym rosną orzechy włoskie, kasztany hybrydowe lub drzewka owocowe czy inne drzewa paszowe. Ten system agroleśniczy powinien być osłonięty od wiatru odpowiednio wysokim i gęstym żywopłotem.




Czy w ten sposób można utuczyć świnię bez zakupu paszy z zewnątrz?


W chwili obecnej trudno powiedzieć czy samo pastwisko + odchody krowie są w stanie zapewnić pełnię wyżywienia dla świń. Jestem skłonny przypuszczać, że jeśli dodamy do diety tych zwierząt orzechy włoskie i kasztany hybrydowe to świnie będą rosły całkiem przyzwoicie a my będziemy mogli cieszyć się tym, że wiemy co jadło nasze jedzenie.


Odchody zwierzęrząt roślinożernych źródłem żywności dla świń.


Dla nas koński kał to odchody - dla świni smaczne i odżywcze śniadanie/obiad/kolacja ;)


Zdjęcie dzięki uprzejmości Wikipedii


Czy świnie można karmić odchodami innych zwierząt roślinożernych?


Tak, świnie można karmić odchodami innych zwierząt roślinożernych np. takich jak koni, kóz, królików... Bardzo dobrym źródłem żywności dla świń są odchody końskie, gdyż konie trawią mniej wydajnie niż krowy, więc "końskie jabłka" zawierają więcej nasion itp. bardziej kalorycznych elementów paszy.


---

Wojciech Majda
Pracownia Permakultury



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Ile jest w Polsce dobrych hodowli kotów?

Ile jest w Polsce dobrych hodowli kotów?


Autorem artykułu jest KYKG




Pytanie postawione w tytule jest oczywiście przekorną prowokacją. Każdy hodowca kotów uważa się za najlepszego, a jednocześnie ma fatalną opinię o pozostałych. Skądś też biorą się afery wstrząsające co jakiś czas kocim światem - sprzedaż kociąt z chorobami genetycznymi, odbieranie siłą kotów ich nowym właścicielom...

Osoba kupująca kociaka rasowego ma styczność ze światem hodowców bardzo krótko, i wszyscy są przesympatyczni. Nic dziwnego, chcą przecież sprzedać kociaka. Dopiero po jakimś czasie okazuje się, czy trafiliśmy na uczciwego człowieka traktującego swoją pracę hodowlaną z pasją i zaangażowaniem.


Ktoś, kto chce po prostu kupić kociaka, nie będzie zagłębiał się w hodowlane plotki, które można znaleźć rozsiane tu i ówdzie po forach internetowych, tak samo, jak kupując samochód nie interesujemy się raczej, czy wybrany przez nas salon samochodowy sprzedał kiedyś poobijany i wyklepany samochód jako nowy i nieuszkodzony. Mimo wszystko każdy zakłada, że osoba po drugiej stronie ma uczciwe zamiary. Na tej wierze zasadza się mająca wiele tysięcy lat historia oszustw.


Nabywcy o nieco ostrożniejszej naturze zaczną poszukiwania od klubów zrzeszających hodowców wychodząc z założenia, że oficjalnie działająca organizacja nie będzie promowała nieuczciwości. W rzeczywistości do klubu może się zapisać każdy hodowca, zaś klub nie ma prawa mu odmówić. Kluby co prawda dysponują środkami dyscyplinującymi hodowców łamiących zasady etyczne, ale oznaczałoby to, że hodowca miałby zostać ukarany przez funkcjonariusza klubu, z którym zazwyczaj zna się od lat i regularnie spotyka na wystawach kotów (większość klubów ma nie więcej niż kilkudziesięciu znakomicie znających się członków).


Nie dowiemy się zbyt wiele o kulisach hodowli z for internetowych, ponieważ naprawdę gorące informacje nigdy nie opuszczają ich działów zamkniętych dla szerszej publiczności.


Sprawa wygląda beznadziejnie? Pozornie tak, ale w rzeczywistości, realia świata hodowlanego nie odbiegają znacząco od realiów dowolnego innego środowiska. Czarnych owiec jest niewiele, ale robią najwięcej hałasu i sprawiają najwięcej kłopotu. Istnieje kilka miejsc w internecie, gdzie hodowcy wystawiający swoje kocięta na sprzedaż są starannie weryfikowani, jednym z nich jest strona (koty norweskie leśne), gdzie ogłoszenia mogą umieszczać wyłącznie hodowle kotów norweskich leśnych działające przynajmniej od dwóch lat, które nigdy nie weszły w konflikt z przepisami. To daje nadzieję na transakcję, która nie spowoduje u nas bólu głowy.


---

AH


nfo.net.pl



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Drzewa źródło wysokobiałkowej paszy dla zwierząt roślinożernych

Drzewa źródło wysokobiałkowej paszy dla zwierząt roślinożernych


Autorem artykułu jest Pracownia Permakultury




Zwykle najdroższym (bo najtrudniejszym do uzyskania) składnikiem paszy jest białko. Zwierzęta roślinożerne potrzebują go by rosnąć (czytaj by stać się mięsem) czy dawać mleko/wełnę/futro/skóry.

Zwykle najdroższym (bo najtrudniejszym do uzyskania) składnikiem paszy jest białko. Zwierzęta roślinożerne potrzebują go by rosnąć (czytaj by stać się mięsem) czy dawać mleko/wełnę/futro/skóry.
To, że białko jest drogie dobrze widać na przykładzie cen roślin paszowych (dane orientacyjne z lutego 2010):

żyto (konsumpcyjne) - 310-350zł/tona , zawartość białka 12%
pszenica - 455 zł/tona, zawartość białka - 12,5%
groch - 800 zł/tona, zawartość białka - 22%
soja - 1350 zł/tona, zawartość białka - 36%

Równie cenne są pasze bogate w tłuszcze z racji tego, że dostarczają zwierzętom niemal dwa razy więcej energii niż węglowodany.

Żywienie zwierząt roślinożernych tego typu paszami (nasionami roślin jednorocznych) nie jest jednak ani permakulturowe, ani dla zwierząt i ludzie później jedzących te zwierzęta szczególnie zdrowe.

Krowa+w+Bieszczadach

Zdjęcie zrobione przez Aleksandrę Majdę w Bieszczadzkim Parku Narodowym. Krowa mogła chodzić po danym fragmencie parku dość swobodnie, jednak przez dłuższą chwilę żerowała na liściach i gałęziach tego młodego krzewu.


Czym zatem te zwierzęta karmić?

Najlepiej roślinami wieloletnimi. Wymienię tutaj tylko kilka drzew, które dobrze nadają się jak pasza dla zwierząt.
-Karagana syberyjska - zawartość białka w liściach 18-19%. Wiąże azot


-Morwa biała - liście mogą stanowić do 60% diety przeżuwaczy i do 40% diety królików. Plony liści 25-30 ton/ha. Zawartość białka w pędach i liściach 16-39% (im młodsze liście tym więcej białka)


-Wierzba zawartość białka w liściach 15%, liście są bogate w cynk i magnez.


-Topola zawartość białka w liściach 10-13%


-Oliwnik wąskolistny 18,6% białka i 6,6% tłuszczu. należy do tej samej rodziny, co rokitnik zwyczajny, zatem wysoce prawdopodobne, że również liście zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe omega 3, wiąże azot


Mniej wartościowe drzewa paszowe choć istotne ze względu na substancje lecznicze:

-Dęby zawierają 5-6% białka w liściach.


-Jałowce zawierają około 8% białka w igłach.

Podane wartości białka i tłuszczu dotyczą suchej masy danej rośliny.

Jednym z czynników ograniczających stosowanie drzew jako jedynego źródła paszy jest wysoka zawartość tanin w liściach drzew. Choć taniny przyczyniają się do gorszego przyswajania azotu z pokarmu, to również negatywnie wpływają na rozwój niektórych pasożytów wewnętrznych. Mogą mieć zatem ogólnie pozytywny wpływ na zdrowie zwierząt.

Inne drzewa/krzewy o których źródła wskazują, ze mogą być dobrym źródłem paszy dla zwierząt roślinożernych:
Kolcolist zachodni - wiąże azot z powietrza, bardzo dobre przyrosty.Rokitnik zwyczajny - jego łacińska nazwa po starogrecku oznacza lśniący koń. Dodawanie koniom do paszy liści lub owoców rokitnika poprawia zdrowie zwierząt i wygląd sierści. Wiąże azot z powietrza.Żywienie zwierząt liśćmi drzew i krzewów jest szczególnie pożądane w lipcu i sierpniu, gdyż w miesiącach tych wydajność pastwiska spada głównie z powodu zbyt małej ilości opadów deszczu. Drzewa z reguły posiadają głębszy system korzeniowy, co umożliwia im dostęp do pokładów wody niedostępnej dla traw.

Drzewa są integralną częścią każdego projektu permakulturowego. Często wykorzystuje się je w projektowaniu Keyline oraz jako wiatrochrony. O innych funkcjach jakie mogą pełnić żywopłoty z drzew możesz przeczytać pod tym linkiem.


---

Wojciech Majda
Pracownia Permakultury



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 7 grudnia 2010

O pierwszych narzędziach oraz maszynach rolniczych, czyli trochę z historii.

O pierwszych narzędziach oraz maszynach rolniczych, czyli trochę z historii.


Autorem artykułu jest Michał Nowak




Klimatyzacja, podana dokładna lokalizacja przy pomocy satelit, umieszczonych na Ziemskiej orbicie, pokładowe komputery, CB radio, podręczna lodówka oraz telewizja. To część udogodnień na tak zwanym "polu" - z których korzystają rolnicy XXI wieku. Z czego korzystali nasi pradziadkowie?

Jednym z najstarszych i najbardziej prymitywnych narzędzi rolniczych był sierp. Na przestrzeni lat nie zmieniła się jego konstrukcja, jednak wraz z możliwością przetopów różnych metali, zaczęto konstruować go z przeróżnych materiałów tak, by stał się bardziej wydajny i wytrzymały. Nieco czasu minęło zanim ludzie wymyślili kolejne narzędzie - kosę.


Kosa była znacznym ułatwieniem pracy rolnika, który nie musiał się już tak bardzo schylać. W roku powstania Stanów Zjednoczonych zaczęto używać tam kosy połączone z grabiami, które ułatwiać miały układanie tego, co zostało skoszone. Jeśli zaś chodzi o prymitywne maszyny rolnicze, to pierwszym takim urządzeniem do zbierania kłosów był wóz o dwóch kołach, do którego z przedniej części mocowano grzebienie. Wóz pchany z tyłu najczęściej przez zwierzę pociągowe. W wieku XVIII nastąpiła ewolucja wozu i powstała pierwsza żniwna maszyna rolnicza (choć może to tylko jej prekursor), która miała być czymś w rodzaju żniwiarko-kosiarki, którą to pchały umieszczone przed nią konie.


Powstawało jeszcze w XVII i XVIII wieku wiele ręcznych urządzeń, które nie zawsze się sprawdzały, a już na pewno nie na wielkich ziemiach. Pierwsze żniwne maszyny rolnicze powstawały tak naprawdę właśnie w wieku XVIII. Widzimy m.in. maszynę belą, żniwiarkę McCormika czy żniwiarkę angielską. Historia maszyn rolniczych jest znacznie ciekawsza, ja tutaj chciałem jedynie nakreślić maszyny do żniw. Jednak kto nie zna prymitywnych pługów i soch.


Dzisiaj chyba żaden z rolników nie miałby ochoty cofnąć się do tamtych czasów. Albowiem obecnie narzekać nie można, maszyny robią za nas prawie wszystko.


---

Internetowa Giełda Rolna



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl